śmieszność



share

Jest taka kabaretowa piosenka, w której da się usłyszeć refren: „Ja wiedziałem, że tak będzie”. W przypadku ostatnich działań PiS można ten refren śpiewać w ciemno i nie da się spudłować. Z chwilą, gdy sam Jarosław Kaczyński, w towarzystwie anonimowego młodzieżowca PiS, odpalił temat zastępczy, przynajmniej tak się mu wydawało, a w rzeczywistości odpalił kolejny kryzys w obozie władzy, wiedziałem jak to się skończy. Przede wszystkim łatwo było przewidzieć ożywioną „debatę publiczną” i straty we własnym obozie, wystarczyło sobie przypomnieć pierwsze podejście do ustawy „futerkowej”. Dalej też nie ma wielkich trudności z odczytaniem przebiegu przyszłych wydarzeń, wszystko do bólu przewidywalne.



share

Wszyscy się zgadza, co do joty z diagnozą, którą postawiłem w wczoraj, a właściwie ta diagnoza sama się stawia. Rafał Trzaskowski nie tylko nie jest faworytem, czy kandydatem o włos przegrywającym z Andrzejem Dudą w sondażach, ale coraz bardziej zziajany widzi plecy swojego rywala. Czasu pozostało niewiele, jak na kampanię to w zasadzie możemy powoli mówić o finale, tymczasem w notowaniach Trzaskowskiego jeśli się coś zmienia, to na gorsze. W takich okolicznościach zawsze i wszędzie powstaje panika, Komorowski w 2015 roku chciał robić referendum i nawet podpisał ustawę pomiędzy turami wyborów, żeby pozyskać głosy Pawła Kukiza? Efekt? Sam Kukiz Komorowskiego wyśmiał, a większość wyborców zagłosowała na Andrzeja Dudę.



share

Zanim przejdę do parafrazy rytualnego zawałowania, co i przed czym kroczy, warto sobie przypomnieć jeszcze jedną prawidłowość. Bez konkurencji wszystko staje się tandetne, gdy się przyjrzymy historii dowolnego postępu, to zawsze skok cywilizacyjny odbywał się w warunkach ostrej konkurencji. W czasie renesansu mieliśmy wysyp geniuszów, w trakcie rewolucji przemysłowej zatrzęsienie wynalazców. O sporcie nie ma co wspominać, tutaj wszystko opiera się na nieustannej konkurencji, a rekordy oraz fenomenalne bramki strzelone nożycami, są wynikiem ostrej rywalizacji. Polityka rządzi się takimi samymi prawami, ale w przez ostatnie pięć lat mamy sytuacją nadzwyczajną i niezdrową. PiS nie ma żadnej, ale to żadnej konkurencji politycznej, całe polityczne otoczenie można uznać w najlepszym przypadku za sparingpartnerów.

Strony