śmieszność



share

Jedynym z ulubionych tematów internetowych dyskusji jest porównywanie. Gdy mowa o tych co byli w PZPR, to się zaczyna zabawa w Piotrowicza i Cimoszewicza, z tym, że sekretarz Cimoszewicz to ten dobry komunista, przepraszam, demokrata, a Piotrowicz szeregowy członek POP, największy zbrodniarz stalinowski. Z kolei najnowsza gwiazda „wolnych sądów” i „konstytucji”, Tomasz Grodzki, jest porównywany do Banasia, chociaż te dwie sprawy kompletnie nic nie mają ze sobą wspólnego poza tym, że obaj nie powinni pełnić swoich funkcji. Tak, czy inaczej stan „na dzień dzisiejszy” jest taki, że o Banasiu nie mówi się nic, natomiast o Grodzkim mówi się non stop, głównie za sprawą samego Grodzkiego.



share

Zwykły Internauta, co należy czytać jako komplement, przyjrzał się najnowszej produkcji z udziałem PO i Gazety Wyborczej pod tytułem „Hejt STOP”. W artykule opublikowanym przez biuletyn marksistów pojawiły się zdjęcia, jedno z nich jest ilustracją felietonu, drugie można znaleźć bez trudu pod hasłem: „GW i PO walczą z hejtem”. Jak widzimy jakaś świnia, cham i bydlak, napisał na świeżo odnowionej ścianie, za pieniądze z ukochanej Unii Europejskiej, że Mahomet to pedał i kurwa. Pytanie kim mógł być ten „hejter”? Naturalnie podejrzenia padają na „typowego Polaka-cebulaka”, czy też Prawdziwego Polaka. Tymczasem wspomniany internauta wziął zdjęcie pod mikroskop i wyszło mu, że napis został sporządzony w programie graficznym i na ścianie nigdy go nie było, co zresztą potwierdzają liczni mieszkańcy Warszawy, którzy korzystają z widocznej na zdjęciu stacji metra Wilanowska.



share

Komentowanie głupoty to wieczny i najczęściej syzyfowy temat, ale czasami głupio znaczy śmiesznie i dzięki temu komentarz sam się pisze. Nie będę traktował poważnie „zamachu” w Tunezji, nie będę wspominał o Sikorskim i innych otwierających nóż w kieszeni zachowaniach. Całkiem poważnie, chociaż nie stać mnie na takie fanaberie, rozpatrzę ofertę odkupienia rodzinnych wczasów w Tunezji. W przeciwieństwie do medialnie otępionych jestem przekonany, że w tej chwili jest to dużo bezpieczniejsze miejsce niż Paryż, Berlin, że o Tel Awiwie nie wspomnę i na chwilę zatrzyma się przy stolicy Żydów. Czy na „Ziemi Świętej” choćby przez jeden dzień w roku nie pada strzał? Pytam, bo nie znam statystyk, ale też nie pamiętam, żeby kiedykolwiek podstawiono samoloty, autokary i wywieszano na stronach MZ przeróżne instrukcje. A w Paryżu, po jatce, jaką jedni fanatycy urządzili innym idiotom, wycofywano polskich turystów, odwoływano korporacyjne wycieczki i wymianę młodzieży?

Strony