skandale



share

Na dzisiejszej wokandzie zajmiemy się przypadkiem „sędziego” Wacka Kapuśniaczka, na którego miejscu mężczyzna strzeliłby sobie w łeb, nie w kolano. Każdego dnia ujawnia się jakość sądownictwa, poprzez ujawnianie jakości kadr. Nie potrzeba do tego procesu żadnego katalizatora, „sędziowie” sami się prezentują poprzez swoje dokonania. Normalnie powinno to wywołać powszechne zgorszenie, ale od czego są kneble, które nakłada się marudzącej gawiedzi? W formule pisma procesowego na wstępie zważyć należy, że wszelkie brednie odnoszące się do ataków na prywatne życie sędziów, są bredniami oderwanymi nie tylko od realiów, ale i od prawa.



share

Z tymi dziećmi to skaranie boskie, pod każdą szerokością geograficzną. Ledwie się w Polsce zaczęła długa debata na dziwny temat: „Czy syn premiera jest sierotą?”, a już młody książę, w tak bliskiej Polakom Anglii, narobił zamieszania. Z braku innych zająć pomyślałem sobie, że porównam te dwa skandale, w rodzinach z pierwszych stron gazet, swoim zwyczajem wykazując różnice i podobieństwa. Pierwsza w oczy rzuca się ranga zdarzeń. O ile fakt, że syn premiera Polski wystawia faktury złodziejom i ci złodzieje synowi grzecznie płacą, jest dla mnie bardzo istotny, o tyle latanie z goła dupą po hotelowym pokoju, co się przydarzyło księciu Harremu, kompletnie nie spędza mi snu z powiek. Ranga wcale nie wynika z przynależności narodowej, zapewniam, że w przypadku zamiany ról moje odczucia się nie zmienią.