serce



share

Z roku na rok moje oceny Powstania Warszawskiego ulegają korektom i co rzadko się zdarza, bardziej skręcam w stronę emocji niż chłodnej analizy. Boję się jednak, żeby nie wypaść na emocjonalnym zakręcie, dlatego na krótko oddam głos rozumowi, zanim serce się wypłacze. Dyskusję wokół znanych i na śmierć zagadanych hipotez oraz historii alternatywnych są niezwykle męczące. Nie mówię, że niepotrzebne, po prostu skamłałbym, gdybym stwierdził, że jeszcze chcę rozważać co by było, gdyby było. W moim przekonaniu decyzje polityczne i militarne, o ile tak to w ogóle można nazwać, były błędne. Jeśli uznać, że wówczas dokonanie właściwej oceny było wysoce ograniczone, co jest prawdą, to z dzisiejszej perspektywy takiego rozkazu wydać nie wolno. Jestem w stanie zrozumieć Polaków, którzy bronią dowódców Powstania z użyciem argumentów adekwatnych do tamtego podłego czasu i gier geopolitycznych poza polskim zasięgiem.



share

Wszyscy są zatopieni w mediach, które z tego zatopienia czerpią wymierne zyski. Cały polski świat kręci się wobec tego co pokażą w tefauenach czy w internecie, a tymczasem nikt nie sprawdza ilu rodaków oddało ducha z powodu niewydolności służby zdrowia i nikt nie zastanawia się, że podczas tej srogiej zimy która nadeszła niedożywieni i biedni ludzie zaczną umierać na potęgę. Gdzieś schował się Jerzy Owsiak licząc swoje miliony, planując podróże Harleyem do Afryki i zabawę na Przystanku Woodstock. Nie dostrzegam żadnych wiadomości na temat biednych ludzi w mediach. Nie ma. Psułoby to obraz dzielnej władzy, a przecież elitarni dziennikarze ograniczają swoją wrażliwość społeczną do WOŚP i do udziału w orkiestrze pomagania Platformie oraz Tuskowi i kopania wszystkich, którym się rząd nie podoba. Potem na spotkaniach rozmaitych charytatywnych fundacji będą jedli łososie w towarzystwie platformersów i "nowych polaków". Rząd się wyżywi, elitka też.