sensacje



share

Czy przypadkiem nie jest tak, że pysznie sobie kroczę przed upadkiem, bo w polityce może się wszystko wydarzyć? Nie wolno nikogo deprecjonować, lekceważyć i skazywać z góry na porażkę? Od wszystkich reguł istnieją wyjątki i dlatego z czystym sumieniem mogę publicznie oświadczyć, że szybciej mi kaktus w kształcie dmuchawca urośnie na dłoni, niż Hołownia okaże się „czarnym koniem” wyborów prezydenckich. Z pełną bezczelnością, ale i też przekonaniem twierdzę, że to jest dowcip, nic nie znaczący wygłup polityczny skierowany przez nikogo do nikogo, jeśli mówimy o kontekście politycznym.



share

Wybrzmiały wszystkie „sensacje” tygodnia, z komisją rodziny dla „Razem”, wicemarszałkiem Czarzastym i odstawieniem Chojny-Duch na boczny tor. Lekkim echem odbija się jeszcze „orędzie” marszałka senatu, ale trudno się dziwić, w Internecie trwa masowa produkcja memów i Tomasz Grodzki wystąpił już w roli papieża, Cezara i Bruce Lee. W takim pakiecie atrakcji ciężko się przebić z prawdziwymi sensacjami, a za takie z pewnością należy uznać tytułowe zachowania dwóch najbardziej znanych „sędziów”, niestety znanych z tego, co powinno dyskwalifikować każdego sędziego.



share

Bardzo łatwo wyczuć, kiedy mediom zaczyna się nudzić i rozpaczliwie poszukują nowych tematów. Symptomy są jednoznaczne, najpierw w TVN24 pojawia się portret jakiegoś nieszczęśnika, który wyszedł z domu i słuch o nim zaginął. Z braku laku może być łoś spacerujący po autostradzie albo szalony wynalazca wysyłający w kosmos świnkę morską. Potem w GW idzie seria artykułów o księżach pedofilach, tudzież incydencie „rasistowskim” na studniówce w Jarocinie, gdzie maturzystka przyszła na bal z Murzynem. Tak się właśnie w tej chwili dzieje i w TVN24 i na Czerskiej.

Strony