sensacje



share

Bardzo łatwo wyczuć, kiedy mediom zaczyna się nudzić i rozpaczliwie poszukują nowych tematów. Symptomy są jednoznaczne, najpierw w TVN24 pojawia się portret jakiegoś nieszczęśnika, który wyszedł z domu i słuch o nim zaginął. Z braku laku może być łoś spacerujący po autostradzie albo szalony wynalazca wysyłający w kosmos świnkę morską. Potem w GW idzie seria artykułów o księżach pedofilach, tudzież incydencie „rasistowskim” na studniówce w Jarocinie, gdzie maturzystka przyszła na bal z Murzynem. Tak się właśnie w tej chwili dzieje i w TVN24 i na Czerskiej.



share

Błagam, ale też uprzedzam, proszę mnie nie odpytywać na okoliczność szczegółów 1243 manifestu celebryty, który przypomniał o swoim istnieniu. Nic nie wiem, nie powiem, zarobiony jestem i nie o tym będzie tekst. Doszło do mnie tylko tyle, że komediant Chyra uczciwie przyznał, że nie czuje się Polakiem, a jest Aborygenem, czy tam Europejczykiem, nie pamiętam. Za to pamiętam Chyrę, który na siłę chciał się przypomnieć. Znam go z jednej roli. Kiedyś w programie „Wieczór z wampirem” powiedział prawdę, że w Hollywood rządzą trzy mafie: żydowska, pedalska i murzyńska. Dziś ciężko się w Google doszukać tej informacji, ale jestem do dyspozycji procesowej, te słowa padły na pewno i w dodatku były powtórzeniem wcześniej wypowiedzianych słów.



share

Prawdą jest, że podobnie jak wielu „straszyłem”, ale tak naprawdę drażniłem się z rozmaitymi obrońcami biznesu ubitego przy okrągłym stole i przy najbardziej bezczelnych zachowaniach, odpowiadałem zbiorem zastrzeżonym. Po czasie mogę się przyznać, że to wszystko był blef, zwykła psychologiczna gra, bo ani przez chwilę nie wierzyłem, że w IPN mogły się uchować jakieś rewelacje. Posługuję się kategorią wiary, ale to tylko retoryka, mówiąc językiem prawa przesłanki i stan faktyczny były oczywiste. Skoro w prywatnej szafie Kiszczaka znalazło się więcej ciekawych materiałów niż w IPN, to dajmy sobie spokój z wygórowanymi oczekiwaniami. Muszę jeszcze dodatkowo zmartwić naiwnych, że kwity zaniesione przez wdowę Kiszczakową do IPN, to straszny szmelc, taki z ostatniej półki.

Strony