sensacja



share

Dwa smrodki, radomski układ i taśma Morawieckiego, puszczone na trzy tygodnie przed wyborami, pokazują jak bardzo zużyte jest to całe towarzystwo. Modne słowo „frustracja” pasuje do śmiesznej opozycji i medialnego zaplecza idealnie. Gdy człowiekowi nic nie idzie, to siłą rzeczy wpada we wściekłość i bezsilność, tak się właśnie dzieje w obozie niegdysiejszych władców. Najbardziej musi boleć poczucie utraty wpływów. Kiedyś Gazeta Wyborcza, czy TVN potrafiły zdecydować o losach wyborów i poprowadzić debatę publiczną w dowolnym kierunku. Dziś większość tej mocy została zniwelowana przez Internet i toporną, bo toporną, ale jednak w pewnym wymiarze skuteczną Telewizję Publiczną.



share

Rozprawiam się z zarzutem, że na wszystkim się znam i od razu zastrzegam, że treść dzisiejszego felietonu jest wynikiem moich amatorskich wyliczeń oraz niepełnej wiedzy, dlatego konieczna jest weryfikacja. Wstępnej weryfikacji dokonali już Użytkownicy TT, w tym prawnicy, ale każda merytoryczna uwaga będzie cenna. Przechodząc do rzeczy, dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego wbrew wszystkim zapowiedziom i narzekaniom wcale nie jest oczywisty, ani też orzeczenie nie jest nudne. Z rzeczy istotnych Rzepliński odrzucił wybór trzech sędziów „z PiS” i kwestie dotyczące braku publikacji poprzednich wyroków TK. Reszta niekonstytucyjnych zapisów w ustawie PiS to bzdury, a tak między nami pisząc konieczność zgłaszania orzeczeń TK do publikacji jest niekonstytucyjna i zupełnie zbędna. Zostawmy zatem bzdury, którymi zajmują się gazety i telewizje, a skupmy na istocie sprawy. Kluczowym zapisem w nowej ustawie jest art. 16, czyli wybór Prezesa Trybunału Konstytucyjnego.



share

Jak to było? Presja ma sens? Otóż ma sens, nie tyle presja, co otwarte, twarde, rzetelne pisanie o faktach. Pan redaktor Durczok, przez wielu nazywany "tym, którego nazwiska nie wolno wymieniać", był łaskaw zrezygnować z zaszczytnej funkcji jurora i autorytetu dla młodych publicystów. Dosłownie przed chwilą otrzymałem maila z tą "porażającą" informację i coś mi się wydaje, że decyzja redaktora Durczoka miała ścisły związek z publikacją zamieszczoną na kontrowersje.net: Kto i czym „upierdolił” stół Kamila Durczoka?Tego sensacyjnego wydarzenia nie można traktować w kategoriach zwycięstwa, ponieważ zwycięstwem będzie ujawnienie całego bagna w TVN, biurach i gabinetach innych "nietykalnych", którzy gęby mają wypełnione "nowoczesnymi" frazesami, a we własnym gronie i środowisku zachowują się jak jaskiniowcy. Poniżej zamieszczam treść maila z pełnym komunikatem Onet.pl.

Strony