Senat



share

Zażartowałem sobie parę dni temu, że po głosowaniu w sejmie ustawa o podwyżkach dla polityków ugrzęźnie w senacie. Okazuje się, że człowiek żartuje, a Pan Bóg puenty nosi i dokładnie tak się dzieje. „Gazeta Wyborcza”, TVN i troll Tusk pogrozili palcem, masy wyborcze poszły za „pasterzami”, no i się narobiło bigosu. Opozycja cnoty nie straciła, bo to już dawno ma za sobą, ale wiele wskazuje, że rubla też nie zarobi. Senat w ramach refleksji ma ustawę odrzucić albo zmienić, tego jeszcze nie wiadomo, jednak problem polega na tym, że mleko się rozlało. Ludzie zobaczyli, co mieli zobaczyć i na długo ten obraz zapamiętają z tego prostego względu, że nic tak człowieka nie wkurza, jak kabza, która napychają sobie politycy. No i co teraz będzie, jak to się wszystko potoczy?



share

W polityce symbolika i obrazy mają większą wartość niż miliony słów, równie duże znaczenie ma kontrast. Gdy gołym okiem widać, że polityk bawi się kosztem obywatela albo jego działania mają się nijak do składanych obietnic lub co gorsze idą w zupełnie przeciwnym kierunku, to się zawsze krew gotuje. Wczoraj w błyskawicznym tempie i siłą większości konstytucyjnej, sejm podniósł sobie uposażenia, takie same przywileje nadano rządowi, Prezydentowi RP wraz z małżonką, no i oczywiście senatorom. Od lat toczy się dyskusja pomiędzy „populistami” i „racjonalistami”, czy podwyżki dla polityków są koniecznością, czy też wynagradzaniem darmozjadów? Jest to jeden z tych dyżurnych tematów, które są tak zwanymi samograjami i zawsze spotykają się ze skrajnym odbiorem. Tymczasem wystarczy zastosować proste kryterium, jakie wszyscy znamy ze szkoły i pracy.



share

Bardzo śliski temat, zdaję sobie sprawę. Pisanie o jakimkolwiek końcu partii politycznej, zawsze niesie za sobą ryzyko popełnienia śmieszności. Rekord w tej dyscyplinie pobił Morozowski z TVN24 i Michał Kamiński, obecnie z PSL, gdy na parę chwil przed przejęciem władzy przez PiS, popełnili książkę „Koniec PiS-u”. W tej chwili ta pozycja w sklepie internetowym kosztuje 4,99 zł i nie ma chętnych, co raczej nie dziwi. Pisanie o końcu niezatapialnego PSL, jest jeszcze większym szaleństwem z szansą na pobicie rekordu Mrozowskiego i Kamińskiego, ale po pierwsze nie zamierzam o tym pisać, po drugie PSL właśnie dlatego się nie skończył, że jest bardzo „elastyczny”.

Strony