sekty



share

Wrócił jeden z dyżurnych samograjów, czyli handel w niedzielę. Firmowy przedstawiciel gatunku, obozy już się potworzyły, wyświechtane argumenty fruwają w powietrzu i wiadomo, że znów nie będzie z kim pogadać. Ostatnio napisałem tekst o sekcie antyszczepionkowców, z którego nie wyjąłbym jednego przecinka, przy całej mojej antypatii i nieufności do koncernów farmaceutycznych, i się dowiedziałem, że „nie jestem w temacie”. Jak czytam albo słyszę, że „nie jestem w temacie”, to od razu widzę charakterystycznego jegomościa z przysadzistym zadkiem, który w szkole miał trzy ze wszystkiego prócz WF, ale teraz to by satelitę zbudował. Najbardziej mnie bawią te klasyczne skróty myślowe.



share

Nawet w tych najgłupszych filmikach, którymi katowano wyborcę trzy lata temu, o coś chodziło. Te durne filmiki coś pokazywały, że na nieistniejących drogach przez Kaczyńskiego giną ludzie, że po prywatyzacji przez Tuska umrą pacjenci, którzy zapomnieli PIN-u do kredytówki. Młodzi mieli wracać ze zmywaków, „mordy ty moje” na Synaj. O coś mimo wszystko w tych reklamówkach chodziło. Od tamtego czasu o nic już nie chodzi, nawet się jaj już nie robi ze spraw poważnych. Od tamtego czasu można zatęsknić za dorobkiem Kaczyńskiego w statystykach fotoradarowych, podziękować mu za Gilowską, która była ostatnią minister obniżającą podatki i inne obciążenia, do tego znalazłoby się jeszcze kilka osiągnięć, ale jedno jest niezmienne, bez względu na ekipę.