sejm



share

Weź ty lepiej idź z psami pod las, to chociaż pooddychasz świeżym powietrzem i całkiem inaczej się poczujesz, zobaczysz. Mamy zawsze udzielają dobrych rad, a dzieci nigdy nie słuchają. Powinienem pójść pod las i pooddychać świeżym powietrzem, ale siedzę i stukam w klawiaturę kilka pism naraz. Efekt jest taki, jak widać, z powodu niedotlenienia i obserwowania medialnych szopek, człowiek nie ma mocy intelektualnej, która wystarczyłaby na sensowne zatytułowanie felietonu. Moja kondycja to jedno, medialne kreacje to drugie. Często używam takiej formuły: „założę się, że mało kto wie…” i znów jestem zmuszony po nią sięgnąć, aby opisać wydarzenia dnia.



share


share

Uczciwie chciałbym zacząć felieton, dlatego muszę przyznać, że byłem jednym z tych, którzy wmawiali Schetynie talent polityczny. Był taki czas, że wielu popełniło ten sam błąd, głównie dotyczyło to starcia Schetyny z Tuskiem. Ostatecznie Grzegorzowi „Zniszczę Cię” udało się pokonać Tuska, ale umówmy się, że to był walkower. Gdy PO na chwilę przejęła Ewka Kopacz i Misiek Kamiński, wydawało się, że każdy następca będzie poważniejszy i przynajmniej powstrzyma degrengoladę Platformy. Przyszedł Schetyna i praktycznie od pierwszej chwili wziął się ostro do roboty na rzecz Polski. Praca ta polega na systematycznym kompromitowaniu i dobijaniu PO.

Strony