sejm



share

Od czasu do czasu, co bardziej zniecierpliwieni ludzie pytają mnie, czy się dobrze czuję i kiedy skończę z zachwytami, zwłaszcza, że zachwyty kieruję w stronę polityków nowej władzy. Nic bardziej mylnego, ale owszem, sam siebie nie poznaję, bo z reguły jestem krytycznie nastawiony do rzeczywistości, z tym, że krytyka ma na celu przywracanie normalności. Zachwycam się nie nową władzą, a już na pewno nie politykami, mnie autentycznie fascynują pierwsze przebiśniegi praworządności, godności i państwowości. Gdy się 25 lat żyło w marności i zaprzaństwie, to na każdy przejaw jakości i suwerenności winno się dmuchać i chuchać, nie gasić i to pomyjami. Wczoraj przeżyłem wielki dzień, dziś było równie godnie i uroczyście, państwowo i po polsku. Ale zobaczyłem też tysięczny raz galaktyczną przepaść i ciarki mi przeszły po plecach. Po przemówieniu Prezydenta Andrzeja Dudy i potem Kornela Morawieckiego Polak nabiera poczucia własnej wartości.



share

Budowanie konfliktów i zarządzanie konfliktami to broń, którą klika PO stosowała od 8 lat. W każdym tygodniu, nawet dniu pojawiały się sztucznie wykreowane afery, zasłaniające prawdziwe afery. Przykładów nie będę przytaczał, po chciałabym w końcu odetchnąć od całego tego ścieku, ale przykładów rzecz jasna nie brakuje. Rzutem na taśmę Ewka Kopacz próbowała zaistnieć po raz ostatni i przygotowała show w stylu „Kierownika” Tuska. W stylu, to nie znaczy w formie i treści, ponieważ ryży i fałszywy miał wybitny talent do tego typu intryg i naprawdę trzeba było się dobrze wsłuchać, żeby wychwycić fałsz. Ewka jest okropna w tych swoich występach i niereformowalna. Jej aktorstwo od pierwszych gestów, zanim padną jakiekolwiek słowa, zdradza, że za chwilę poleci kolejny odcinek opery mydlanej. Dokładnie taki występ dała dziś, czyniąc rację stanę z bzdurnego spotkania na Malcie. Może krótko wyjaśnię okoliczności zajścia.



share

Ponieważ w polityce nic nie jest takie jakie wygląda, zastanawiam się co się dzieje w PO. Wszak odrzucenie veta byłoby strzałem o dużym propagandowym znaczeniu, a tego partia schyłku pod rządami Kopacz potrzebuje jak kania dżdżu. Jeżeli choć cień prawdy jest w tym co rzekła Kidawa-Błońska, że części posłów tej partii nie dałoby się ściągnąć na głosowanie, to powstaje pytanie dalczego?
Coś mi się widzi, że część startujących w wyborach kandydatów PO i jednocześnie obecnych posłów, wie, dobrze wie, że PO te wybory przerżnie badziej niż na to wskazują sondaże. Rejterada z głosowania to otwarta furtka do negocjacji z PiS po wyborach o ewentualnych transferach. Taką mam koncepcję.

Strony