sędzia



share

Nie pierwszy raz idę w poprzek oczekiwań i nastrojów prawej strony sceny politycznej i gros przypadków dotyczy wyroków sądów. Nic na to nie poradzę, życie i sądowa praktyka nauczyły mnie tratować postępowania i orzeczenia w sposób logiczny i ściśle prawny. U „cywilów”, czyli ludzi, którzy doświadczeń z prawem nie mają, jedynym kryterium są emocje i to się nigdy nie zmieni, ale gdyby się komuś chciało zapoznać z argumentacją prawną, to zapraszam do lektury. Po pierwsze i to jest naprawdę wiedza podstawowa, trzeba przypomnieć czym jest przedmiot postępowania i tutaj kłania nam się syndrom aresztu tymczasowego, powszechnie mylonego z uznaniem winy, bądź też uniewinnieniem. Jest to absolutna bzdura, co szerzej opisałem w odrębnym tekście.



share

Od dwóch dni zrobiło się głośno wokół najnowszego „obrońcy konstytucji”, a tak naprawdę obrońcy bezkarności „nadzwyczajnej kasty”. Głośno, to nie znaczy, że mądrze i ze zwróceniem uwagi na istotę tego, co zrobił Juszczyszyn i inaczej niż prawnym bandytyzmem postanowienia „sędziego” nazwać się nie da. Wiem, że ta formuła jest nieludzko nadużywana, niemniej idealnie pasuje do wyczynów „sędziego” z Olsztyna – student pierwszego roku prawa zapadłby się ze wstydu pod ziemię, gdyby napisał takie kolokwium, jak postanowienie Juszczyszyna.



share

Komentarze po uniewinnieniu Najsztuba są emocjonalne i trudno się temu dziwić, bo to rzeczywiście jest jeden z bardziej wyrazistych skandali sądowych, choć wcale nie taki skandaliczny, jak się ludziom wydaje. W komentarzach bardzo często pojawia się kwestia braku prawa jazdy, badań technicznych i ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, ale to wszystko nie było przedmiotem postępowania. Brak prawa jazdy, badania technicznego i OC, nie podlega kodeksowi karnemu, jest to zwykłe wykroczenie, za które dostaje się mandat i tylko wtedy, gdy popełniający wykroczenie odmawia przyjęcia mandatu sprawa trafia do sądu do spraw wykroczeń, czyli takie dawne kolegium.

Strony