Schetyna



share

Pierwszą reakcją na konferencję PO i ogłoszenie przez Schetynę czegoś, co nawet TVN24 nie był w stanie zrozumieć, musi być śmiech. Wygląda to więcej niż śmiesznie, bo jak ma wyglądać koalicja bez koalicji, w której PO zarezerwowała piąte, dziesiąte i ostatnie miejsce na listach dla… „obywateli”? Jest to do tego stopnia tragikomiczna decyzja, że po komunikacie „zapraszamy dziennikarzy do pytań, po jednym pytaniu na redakcję”, zapadła dłuższa i krepująca cisza. Być może ta konsternacja trwać będzie jeszcze przez kilka dni, dlatego wypada przetłumaczyć ze Schetyny na nasze o co tak naprawdę chodzi.



share

Zaraz po wyborach europejskich popełniłem profetyczny tekst, w którym zawarłem tezę o rodzącym się systemie dwupartyjnym. Wiele oryginalności i wysiłku intelektualnego w taką diagnozę wkładać nie trzeba, to się praktycznie rodzi na naszych oczach i gołymi oczami da się proces zauważyć. Wiadomo jednak, że największe oczywistości w zdarzeniu z polityką nabierają groteskowych komplikacji. Jeszcze parę chwil temu Biedroń biegał po mediach i krzyczał, że jest nową siłą i żadnych sojuszy z POPiS-em nie będzie, dziś prosi o litość, bo poza systemem dwupartyjnym dokona politycznego żywota.



share

Zacznę od buńczucznej deklaracji, że zawsze mam rację. Gdy pisałem, że Schetyna nie walczy z PiS, ale z Tuskiem, z którym ma nadzieję wygrać, to miałem rację. Gdy pisałem, że Tusk gra przeciw Schetynie i czeka na porażkę Koalicji Europejskiej, też miałem rację i co więcej koalicyjny pomysł Schetyna ukradł Tuskowi. Gdy teraz napiszę, że Tusk razem ze Schetyną walczą o przetrwanie, to znów będę miał rację, ale najlepsze jest to, że być może za trzy miesiące będę się upierał, że Tusk chce albo i nie chce wygryźć Schetynę i za każdym razem będę miał rację. Taki ze mnie geniusz? No nie wiem, raczej różnie z tym bywa, rację mam z zupełnie innego powodu.

Strony