Schetyna



share

Prezes i publicyści „niepokorni” pytają skąd to milczenie w sprawie największej korupcji w historii III RP. Głupie pytanie i wcale nie chodzi o to, że korupcji nie ma, jak najbardziej jest i to na kilka, jeśli nie kilkadziesiąt miliardów fajerek. Prawidłowe pytanie brzmi zupełnie inaczej. Dlaczego ta afera wypłynęła i co więcej została nazwana przez CBA największą aferą? Nieprawdą aresztowanie 20 łapówkarzy zostało przemilczane, nieprawdą też jest, co do mnie dotarło dopiero dziś, że Tusk przed tą aferą ucieka. Prawda wygląda następująco. Szefa CBA wybrał osobiście Tusk lub co najmniej ktoś sprzyjający Tuskowi, jednak najważniejsze, że Wojtunik podlega Tuskowi bezpośrednio. Trzeba być ciężkim frajerem, żeby uwierzyć w wielką akcję CBA wymierzoną przeciw Tuskowi, bardziej można mówić o zamówieniu Tuska.



share

Dziś nie ma najmniejszego znaczenia, czy Schetyna zostanie w PO, czy z PO odejdzie, czy też go Tusk wyrzuci. Kiedyś takie rozważania miały senes, ale odkąd mamy nowe dane, należy dawne dywagacje uznać za kwestie trzeciorzędne, bo co kogo obchodzi skład bytu, gdy sam byt przestaje istnieć. Nie zdarzyło się jeszcze w dziejach RPIII, aby partia, która sama siebie przedstawia jako zbieraninę skorumpowanych oszustów, fałszerzy i złodziei, podniosła się po takiej prezentacji. Mniej uważni obserwatorzy zachowują się pesymistycznie, argumentując brak wiary w upadek PO ilustrowany niegdysiejszymi aferami, które nic nie dały. Mieliśmy Sawicką, mieliśmy aferę hazardową, stadionową, zegarkową i co? Po pierwsze nie jest prawdą, że te afery nic nie dały, a paradoksalnie, te dwie ostatnie i najmniej istotne dały najwięcej, po drugie zwracam uwagę na zasadniczą różnicę.



share

W partii schyłku i w konsekwencji upadku, wyjałowienie osiąga swoje apogeum. Pozory pokazują sprzeczności i konkurencyjność między zdeklarowanym przywódcą i wahającymi się kandydatami, ale rzeczywistość nazywa się „O Jezu! Kaczyński!”. Jeśli naiwni mieli nadzieję, że kampania Tusk chociaż trochę dmuchnie świeżym powietrzem, to chyba mają już pewność, że dalej będzie dawać starym trampkiem. Donald się nie bawi w szczegóły, jasno zdefiniował jak zamierza utrzymać stołek: „to będzie walka między wizją Polski PO i wizją Polski, jakiej chce PiS”. Nic nowego i wszystko co zalatuje stęchlizną pod słońcem, ale trudno się dziwić, bo nic innego z trupa wydobyć się nie ma prawa. Teoretycznie świeży wydaje się Gowin, tylko jakoś nikt mi nie potrafi wytłumaczyć na czym miałaby nowość spersonifikowana Gawinem tak konkretnie polegać. Mnie się zaprezentował człowiek, który gra Kaczyńskim tyle, że nieco inteligentniej od Tuska.

Strony