Schetyna



share

W ramach wstępu przypomną słynny zakup kontrolowany Mercedesa, którego dokonał poseł SLD niejaki Pęczak. Tuż przed ostateczną degrengoladą SLD, dzielny baron peerelowski miał dostać coś na dobry początek wspólnych interesów z lokalnym :biznesem” i padło na najnowszy model Mercedesa, o ile pamiętam klasy „C”. Wszystko w tej operacji szło jak po grudzie, klient marudził, narzekał na rozmaite dodatki i wyposażenie, aż w końcu przed samym finałem zażyczył sobie przyciemnianych szyb. Wtedy dealer nie wytrzymał i miał powiedzieć: „niech sobie ku..a założy firanki”. Po wczorajszym występie Mira Drzewieckiego w TVN24, pierwsze skojarzenie, które mnie dopadło, to właśnie „firanki Pęczka”. Mirek Drzewiecki na parę minut przed upadkiem PO, kompletnie nie rozumiejąc sytuacji, był łaskaw skomentować sitwę zbudowaną z fotografii swoich partyjnych kolegów i koleżanek jako niebywały skandal.



share

Dzisiaj możemy odpowiedzieć sobie na szereg kluczowych pytań, które do wczoraj były zagadką. Nie Tusk, nie Sienkiewicz i w ogóle nie przenajświętsza PO, ale Seremet beknie za cały blamaż. Latkowski nie ma więcej taśm lub kazano mu powiedzieć, że ich nie ma. To, co „Wprost” wrzucił na początku miało moc, to co wrzucił i będzie wrzucał za chwilę, przyniesie dokładnie odwrotny efekt – znudzenie i zamęczenie tematu. Sakramentalne pytanie, kto to zrobił, lada dzień znajdzie odpowiedź. Wrogie siły zagrażające stabilizacji państwa, które służą obcym służbom niedemokratycznych państw wspierane przez opozycję. Słowem mamy gwałtowny zwrot akcji. Zawsze powtarzam, że w Polsce nr III nie da się niczego kategorycznie stwierdzić, ponieważ tutaj wszystko działa w chaosie i zależy od przypadku. Niestety sam nie słucham swoich dobrych rad i tak, jak większość wyczekująca przynajmniej tej małej satysfakcji w postaci widoku Tuska na szafocie, daję się ponieść emocjom.



share

Coś się nie zgadza? Moim zdaniem, co do przecinka się zgodziło. Z wystąpienia Tuska, poza smrodem ciągnącym się po nieskończonym pojedynku ze Schetyną, nie pozostało nic. A to dopiero początek, bo niech sobie weźmie zimny prysznic każda rozpalona głowa, która sądzi, że myśli o końcu Schetyny. Nie ma żadnego końca wojny ze Schetyną, trzeba było go zabić, ale nie popełnić najgłupszy błąd, czyli ciężko ranić. Grzesiek walczy nie tylko o jakiś tam polityczny stołek, on ma do wygrania lub przegrania znacznie więcej. Słynne słowa, że w biznesie robi się małe pieniądze, a prawdziwa kasa jest w polityce, są słowami Schetyny. Nim się w ogóle zacząłem interesować polityką pracowałem we Wrocławiu, w takiej klasycznej firmie drugiego pokolenia dawnych notabli PRL. Pracownicy w tej firmie byli normalni, właściciele wiadomo jacy. Na jednej z przerw śniadaniowych, przy okazji rozmowy o powstającej właśnie sile politycznej nazywanej PO, padło hasło Schetyna.

Strony