Schetyna



share

Zaraz po wyborach europejskich popełniłem profetyczny tekst, w którym zawarłem tezę o rodzącym się systemie dwupartyjnym. Wiele oryginalności i wysiłku intelektualnego w taką diagnozę wkładać nie trzeba, to się praktycznie rodzi na naszych oczach i gołymi oczami da się proces zauważyć. Wiadomo jednak, że największe oczywistości w zdarzeniu z polityką nabierają groteskowych komplikacji. Jeszcze parę chwil temu Biedroń biegał po mediach i krzyczał, że jest nową siłą i żadnych sojuszy z POPiS-em nie będzie, dziś prosi o litość, bo poza systemem dwupartyjnym dokona politycznego żywota.



share

Zacznę od buńczucznej deklaracji, że zawsze mam rację. Gdy pisałem, że Schetyna nie walczy z PiS, ale z Tuskiem, z którym ma nadzieję wygrać, to miałem rację. Gdy pisałem, że Tusk gra przeciw Schetynie i czeka na porażkę Koalicji Europejskiej, też miałem rację i co więcej koalicyjny pomysł Schetyna ukradł Tuskowi. Gdy teraz napiszę, że Tusk razem ze Schetyną walczą o przetrwanie, to znów będę miał rację, ale najlepsze jest to, że być może za trzy miesiące będę się upierał, że Tusk chce albo i nie chce wygryźć Schetynę i za każdym razem będę miał rację. Taki ze mnie geniusz? No nie wiem, raczej różnie z tym bywa, rację mam z zupełnie innego powodu.



share

Cóż to się porobiło? Tusk spadł z białego konia i wylądował obok Jażdżewskiego, swojego suportu. Dziś obaj gadają o tym samym i tłumaczą się z tego samego, ale to nie taka znowu nowość, jakby się mogło wydawać. W polskiej przestrzeni publicznej istnieje wiele aksjomatów, które najzwyczajniej w świecie są bredniami nie aksjomatami. Jednym z popularniejszych i fałszywych mitów, wytworzonych w czasach PRL, jest geniusz, refleks i przenikliwość Urbana. Nawet ludzie, którzy szczerze nienawidzą komuny, PRL i samego Urbana, powtarzali ten idiotyzm całymi latami i powtarzają go do dziś. A wszystko zaczęło się od słynnych konferencji Urbana z czasu stanu wojennego.

Strony