Schetyna



share

Wy, którzy chcecie coś wiedzieć o egzekutywie PO porzućcie pierdoły! Konwencja PO miała wiele zabawnych fragmentów, chociaż padały dowcipy dla prawdziwych koneserów, trzeba lubić smażoną szarańczę i oczy krokodyla w galarecie, żeby docenić poczucie humoru Tuska. Dowcip u Tuska jest jak wino, im starszy tym lepszy i tutaj ponownie się pojawia kwestia wykwintnego smaku koniecznego do kosztowania stuletnich kawałów. Objadłem się i opiłem jak bąk i paroma smaczkami zamierzam się podzielić. Wszystkie odgrzewane dowcipy sprowadzały się do jednego dania głównego, a właściwie drugiego dania. Donald Tusk usiłował rozbawić zebrane gremium skeczami zagrzewającymi do walki o drugie miejsce. Jedno Donaldowi trzeba przyznać, marzycielem to on nigdy nie był, najdalej oglądał się za siebie, żeby mu któryś z towarzysz kosy nie sprzedał pod żebro i tyle wizji w liderze drugoligowej partii da się zauważyć.



share

Prezes i publicyści „niepokorni” pytają skąd to milczenie w sprawie największej korupcji w historii III RP. Głupie pytanie i wcale nie chodzi o to, że korupcji nie ma, jak najbardziej jest i to na kilka, jeśli nie kilkadziesiąt miliardów fajerek. Prawidłowe pytanie brzmi zupełnie inaczej. Dlaczego ta afera wypłynęła i co więcej została nazwana przez CBA największą aferą? Nieprawdą aresztowanie 20 łapówkarzy zostało przemilczane, nieprawdą też jest, co do mnie dotarło dopiero dziś, że Tusk przed tą aferą ucieka. Prawda wygląda następująco. Szefa CBA wybrał osobiście Tusk lub co najmniej ktoś sprzyjający Tuskowi, jednak najważniejsze, że Wojtunik podlega Tuskowi bezpośrednio. Trzeba być ciężkim frajerem, żeby uwierzyć w wielką akcję CBA wymierzoną przeciw Tuskowi, bardziej można mówić o zamówieniu Tuska.



share

Dziś nie ma najmniejszego znaczenia, czy Schetyna zostanie w PO, czy z PO odejdzie, czy też go Tusk wyrzuci. Kiedyś takie rozważania miały senes, ale odkąd mamy nowe dane, należy dawne dywagacje uznać za kwestie trzeciorzędne, bo co kogo obchodzi skład bytu, gdy sam byt przestaje istnieć. Nie zdarzyło się jeszcze w dziejach RPIII, aby partia, która sama siebie przedstawia jako zbieraninę skorumpowanych oszustów, fałszerzy i złodziei, podniosła się po takiej prezentacji. Mniej uważni obserwatorzy zachowują się pesymistycznie, argumentując brak wiary w upadek PO ilustrowany niegdysiejszymi aferami, które nic nie dały. Mieliśmy Sawicką, mieliśmy aferę hazardową, stadionową, zegarkową i co? Po pierwsze nie jest prawdą, że te afery nic nie dały, a paradoksalnie, te dwie ostatnie i najmniej istotne dały najwięcej, po drugie zwracam uwagę na zasadniczą różnicę.

Strony