Schetyna



share

Ze wszystkich sił powstrzymuję się od żartów, złośliwych uwag i sarkazmu, ale to jest zadanie ponad moje siły i takie treści muszą się pojawić. W polityce pewnych rzeczy się nie zapomina, one się do polityków przyklejają na stałe i tak jest z najnowszą nadzieją PO, czy tam POKO, panem Tomaszem „Lampką” Siemoniakiem. Słynna scena z Siemoniakiem w roli głównej, kiedy to przyświecił sobie lampką w oczy, bo był przekonany, że jest to mikrofon, co więcej w takiej pozie pozostał, nie odklei się od niego nigdy. Jedni politycy potrafią ze stygmatami żyć i zrobić z tego siłę, żeby daleko nie szukać niedościgniony w tym jest Kaczyński, inni z tym garbem na plecach nigdzie już nie dojdą i tak skończy Siemoniak.



share

Cyrkowej formalności stało się zadość, wczoraj PO wybrała Kidawę-Błońską na swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Pomimo braku jakichkolwiek racjonalnych przesłanek, służących samemu kandydatowi PO, Schetyna na siłę odstawił ten cyrk w jednym konkretnym celu. Prawybory w PO były niczym innym tylko liczeniem szabel, no i nie wypadło dla Schetyny najlepiej. Obecny szef PO może liczyć na około 125 głosów i nawet jeśli przyjąć, że poparcie dla Jaśkowiaka nie przekłada się wprost na poparcie dla Schetyny, to i tak po drugiej stronie jest 345 głosów.



share

Medialny przekaz dotyczący dwóch wrażych obozów zawsze posługiwał się tym samym fałszywym schematem. W PO panuje demokracja, w PiS Kaczyński wszystkich wycina i trzyma za twarz. Z medialnymi przekazami jest też tak, że im bardziej są oddalone od faktów, tym lepiej dla przekazów i dokładnie taka prawidłowość zachodzi w tym przypadku. Kaczyński nie tylko nigdy nie był wodzem zamordystą, ale wręcz się mówi o wyjątkowo tolerancyjnym podejściu szefa PiS, żeby nie powiedzieć naiwności, jeśli chodzi o partyjne kadry. Przykłady można mnożyć bez końca, najbardziej aktualny to powrót Ziobro i Jakiego do dużej polityki i niestety Kurskiego do TVP.

Strony