samorządy



share

Bardzo śliski temat, zdaję sobie sprawę. Pisanie o jakimkolwiek końcu partii politycznej, zawsze niesie za sobą ryzyko popełnienia śmieszności. Rekord w tej dyscyplinie pobił Morozowski z TVN24 i Michał Kamiński, obecnie z PSL, gdy na parę chwil przed przejęciem władzy przez PiS, popełnili książkę „Koniec PiS-u”. W tej chwili ta pozycja w sklepie internetowym kosztuje 4,99 zł i nie ma chętnych, co raczej nie dziwi. Pisanie o końcu niezatapialnego PSL, jest jeszcze większym szaleństwem z szansą na pobicie rekordu Mrozowskiego i Kamińskiego, ale po pierwsze nie zamierzam o tym pisać, po drugie PSL właśnie dlatego się nie skończył, że jest bardzo „elastyczny”.



share

Odwołam się do własnych doświadczeń, bo tak jest prościej i w jakimś sensie moja historia dobiega końca, dzięki czemu daje się weryfikować nie tylko teoretycznie. W czasie wojny z Owsiakiem, a Owsiak wytoczył mi wojnę, miałem swoje chwile słabości i nawet kryzysy bliskie kapitulacji. Ciężko, bardzo ciężko zebrać się w sobie i jeszcze ciężej robić dobrą minę do złej gry, gdy wszystko sprowadza się do walenia głową w mur. Nikt od początku nie dawał mi żadnych szans, miałem robić za mięsno armatnie i wiele razy tak się czułem, ale nigdy tego nie okazałem i to jest przesłanie dla Patryka Jakiego.



share

Bardzo często w przestrzeni publicznej pojawiają się złote myśli, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale robią za prawdy objawione. Wiele takich prawd przerabialiśmy, na przykład tę, że PO się zna na gospodarce, a PiS się nie zna. Rzeczywistość dwukrotnie odpowiedziała, że jest dokładnie odwrotnie, jednak „złota myśl” nadal żyje, chociaż znacznie osłabiona. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku innego iluzorycznego dogmatu, który mówi, że ludzie w wyborach samorządowych nie kierują się polityką, tylko tym, kto jest „dobrym gospodarzem”.

Strony