Sakiewicz



share

Z pełnym zażenowaniem obserwuję konflikt między ośrodkami medialnymi skupionymi wokół Tomasza Sakiewicza i braci Karnowskich. Jest to widowisko tak denne, że uszy i spojówki dymią, a co gorsze potwierdzają się wszystkie stereotypy o prawicy poczynając od słynnego „daj im władzę, a sami się pozabijają”. Obie grupy wyszły z lasu, to partyzanci, którzy nigdy nie tworzyli legionów i gdy przyszło działać w warunkach pokoju kompletnie się pogubili. U jednych i drugich, co tydzień można przeczytać, że Gazeta Wyborcza leci na twarz, ale to taniec radości na własnym grobie. Liderzy spadku sprzedaży to GW, ale też WSZYSTKIE „niepokorne” tygodniki poczynając od Gazety Polskiej, przez wSieci, kończąc na Do Rzeczy.



share

Ekshumację Lecha i Marii Kaczyńskich przeprowadzono w nocy z poniedziałku na wtorek, czyli z 14 na 15 listopada 2016 roku. Przecieki o wstępnych wynikach sekcji poszły do prasy już w czwartek, 17 listopada. Jako pierwszy podał informacje RMF FM i były to bardzo ogólne, charakterystyczne dla tego typu tragedii ustalenia – przyczyną śmierci wielonarządowe uszkodzenie ciała. Od piątku funkcjonuje w przestrzeni medialnej inne „przełomowe ustalenie” przeprowadzone przez Gazetę Polską i redaktora Tomasza Sakiewicza. Do wiadomości publicznej podano nie hipotezę, ale kategoryczne stwierdzenie, że na podstawie wstępnych wyników badań dwóch ciał, ustalono ponad wszelką wątpliwość w jaki sposób spadał samolot.



share

Zgorszenie to pojęcie, które wywodzi się z religii. Sianie zgorszenia jest ciężkim grzechem, ale znaczenie tego słowa ma oczywiście swój świecki aspekt. Istnieje tysiące sposobów, aby wywołać zgorszenie, najbardziej popularne odnoszą się choćby do prostytucji, czy awantur domowych. Mamy zatem do czynienia ze szczególnie nieprzyjemnym zjawiskiem, które idealnie ilustruje ostanie wojenki na linii Karnowscy Sakiewicz. Panowie niczym baby wzięli się za kudły i szarpią drugi tydzień, ku zgorszeniu gawiedzi. Miłości między tymi dwoma „niepokornymi” ośrodkami nigdy nie było, ale teraz poszło na noże, bo i jest się o co bić. Otwarta wojna i wymiana zdań bez żadnych ograniczeń zaczęła się na dobre po „nieudanym puczu”, czyli próbie odwołania Kurskiego ze stołka prezesa TVP. Z zazdrością przyznaję, że „nieudany pucz” jest poza zasięgiem mojej twórczej wyobraźni, stąd też wziąłem go w cudzysłów, jak przy każdym cytacie.

Strony