sądy



share

Zdarzają się takie cuda, gdzieś na głębokiej prowincji znalazł się sędzia, który nie pozwolił z siebie, darczyńców, podatników i po prostu ludzi, robić idiotów, przy pomocy tańców na stole z wypiętymi pośladkami. Znalazła się też w samej stolicy Pani Sędzia, która poszła dokładnie tym samym tropem intelektualnym i emocjonalnym, po czym wbiła w glebę drobnego cwaniaczka Sławka Nowaka, który bełkotem medialnym usiłował załatwić sobie linię obrony. Wyrok skazujący dla Nowaka ma podwójnie ważne i historycznie znaczenie. Przede wszystkim sąd uznał Nowaka winnym we wszystkich 5 punktach aktu oskarżenia, słowem Nowak pięć razy popełnił przestępstwo. Decyzja sądu pozbawia złudzeń, ale prawdziwa kara przyszła w uzasadnieniu wyroku. Samo orzeczenie uczyniło z Nowaka przestępcę, natomiast uzasadnienie pokazało skończonego debila lub bezczelnego cwaniaczka udającego debila.



share

Zacząłem grzecznie jak na siebie, także proszę mnie nie rozliczać z brzydkiego wyrazu, bo ani on taki brzydki, ani mnie się nie bardzo chce przeklinać. Zwyczajnie nie znajduję lepszego sformułowania, dokładnie taki mam stosunek do detalu i hurtu, jak napisałem. Starsza pani z pieskiem na mój chłopski rozum strzeliła sobie medialną kulą w kolano, jakaś średnio rozgarnięta grupa trzymająca marketing pewnie jej zasugerowała taki ożywczy numer, ale okazało się, że emerytowana artystka nie uniosła ciężaru. Śmierdzi mi z daleka, nie trawą, tylko połączeniem polityki, ideologii i sprzedaży płyt. Trafiła starsza pani beznadziejnie, klimat polityczny nie sprzyja, główny demagog kraju ma większe problemy na głowie, to już nie te czasy gdy się kastrowało pedofilów.



share

Mam kilka pomysłów na tekst i sam jeszcze nie wiem jak się skończy, wiem na razie jak się zaczyna. Niejaki Nergal został pozwany, przez nijakiego Nowaka i kilku posłów PiS w sprawie dość banalnej, wbrew temu co się pisze. W darcie Biblii bawili się rozmaici smarkacze, sam byłem bliski podobnej zabawy, w okresie buntu hormonalnego. Uważam podobne akty, za tandetne efekciarstwo, ale już z wyrokiem sądu mam poważne wątpliwości. Z jednej strony patrzę na to zupełnie obojętnie, nie jestem człowiekiem wierzącym, zatem dla mnie Biblia jest taką samą księgą jak „Pan Wołodyjowski”, czy „Hamlet”, a nawet Mniszkówna.

Strony