sądy



share

Nie ma lekko, jak się uchodzi za osobę publiczną to się ponosi koszty funkcjonowania w przestrzeni publicznej, no i właśnie dziś przyszedł rachunek. Święta, nie święta, pod rygorem umorzenia postępowania musiałem się stawić przed wymiarem sprawiedliwości. Mógłbym opisać o jaką sprawę chodzi, ale to jest w tej opowieści kompletnie nieistotne i tylko zaśmieciłoby treść z morałem. Za to powinienem napisać o jaki sąd i jakiego sędziego chodzi, bo to z kolei jest istotą całej historii, ale z uwagi na fakt, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej bacznie obserwowanym przez rozmaite „demokracje liberalne” i „wartości europejskie”, nie wyrządzę krzywdy sądowi i Sędziemu.



share

Fala oburzenia wylała się na to, co się wydarzyło w Niemczech. Lament, wrzask i zgrzytanie zębów, że jak to, że to nieprawdopodobna bezczelność, że Niemcy budują IV Rzeszę. O co ta cała polska histeria? Ano o to, że niemiecki parlament wybrał sobie na sędziego posła CDU. Może jeszcze raz powtórzę, rozszerzę i przy okazji wyjaśnię. Parlament niemiecki, czyli niemieccy politycy, a w zasadzie głownie partia CDU CSU wybrali innego niemieckiego polityka, ściślej polityka CDU, na sędziego odpowiednika polskiego Trybunału Konstytucyjnego.



share

W pierwszych słowach mojego bulwersującego listu pragnę nieskromnie zauważyć, że niewielu jest takich, którzy sobie mogą na podobną tezę z czystym sumieniem pozwolić. Moje radykalne stanowisko w sprawie „sądownictwa” jest powszechnie znane i niezmienne. Ocena bandyckich postanowień SN i TSUE również w najmniejszym stopniu nie uległa zmianie. SN wydał postanowienie, które powinno się dla sędziów skończyć wyrokiem, a TSUE ze swoim „zabezpieczeniem” to już w ogóle jest zamach na suwerenność Polski.

Strony