sąd



share

Dziś dostałem postanowienie Sądu Rejonowego w Złotoryi, pod którym podpisał się sędzia Kazimierz Leżak. W postanowieniu sąd określa wysokość należnych kosztów, zasądzonych od oskarżyciela prywatnego Piotra Wielguckiego na rzecz Jerzego O., skazanego za znieważenie i zniesławienie Piotra Wielguckiego (art. 212 i 216 k.k.), na kwotę 5218,22 zł. Postanowienie w całości uwzględniło wniosek pełnomocnika oskarżonego. We wcześniejszym wyroku, sygn. akt IIK 389/16, ten sam sąd i ten sam sędzia skazał Jerzego O., ale nie przyznał pokrzywdzonemu Matce Kurce nawiązki, a zwrot kosztów uznał jedynie w 1/5 opłaty sądowej, to jest 60 złotych. Za zniesławienie i znieważenie Piotra Wielguckiego, Jerzy O. ma zapłacić karę w wysokości 5000 złotych, zatem na procesie, w którym został skazany, zarobił 218,22 zł minus 60 zł dla Matki Kurki.



share

Padłem ofiarą niestosowania własnych przestróg i na podstawie medialnych „informacji” wystrzeliłem z oceną okoliczności aresztowania i postanowienia Sądu Rejonowego w Poznaniu. Co prawda popełniłem tylko jeden błąd w odniesieniu do nieprawdziwej treści uzasadnienia, które podały media, ale to błąd kluczowy. Naprawiam tę głupotę i przedstawiam fakty, które są pewne. Tak zwane czynności operacyjne CBA, wobec Piniora i jego kolegów, zaczęły się na wiosnę 2015 roku za kadencji Wojtunika i skończyły przed wyborami. Siłą rzeczy cały materiał dowodowy został zebrany w czasach poprzedniej władzy, zatem rytualne lamenty odnośnie państwa podsłuchów, stalinizmu i politycznej nagonki mają wyłącznie jeden adres PO/PSL, skrytka pocztowa Wojtunik CBA.



share

Od wczoraj mówi się w zasadzie tylko o jednym reżyserze, jego dorobku i zasługach dla Polski. Zwłaszcza ta ostatnia pośmiertna laudacja przyprawia mnie o drgawki na całym organizmie i między innymi dlatego nie przyłączę się do tradycyjnego chóru hipokryzji, ale polecę nowoczesnym Gombrowiczem – mnie nie zachwyca. Wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki zdążyły się nad trumną wylansować, poznaliśmy śmieszne anegdoty i nieznane fragmenty z życia „mistrza”. Za dwa dni będzie po wszystkim i kolejny grób porośnie trawą, jak w przypadku innych „wielkich Polaków”, którzy karierę zaczynali za Stalina i kończyli przy okrągłym stole. Odcinając się od medialnej płycizny żałobnej, zwracam uwagę na inną stypę. Żywota dokonał „zamach na demokrację”, o którym swego czasu było bardzo głośno.

Strony