sąd



share

Afera slapstickowa przejadła mi się po drugiej godzinie histerycznych reakcji, a gdy usłyszałem, że dzisiaj tort jutro pancerfaust powiedziałem sobie – daj spokój, odpuść przecież widzisz, że znów idioci zajęli wszystkie ambony. I dotrzymałbym słowa, ale w związku ze sprawą pojawiły się fantastyczne wiadomości. Sam wyczyn działacza Solidarności nie przypadł mi do gustu, niestety poznałem sądy i wiem, że tam nie trzeba wprowadzać dodatkowych elementów komediowych, które są obecne na sali rozpraw niemal na stałe, raczej należałoby w końcu wprowadzić elementarną powagę. O ile pamiętam to uprzedzałem wszystkich ewentualnych nieszczęśników, którzy zasiądą na ławach, że prawo nie ma znaczenia, liczy się sędzia wylosowany lub przyznany oskarżonemu. Miernik ma więcej szczęścia niż rozumu, że wylosował zagubioną szarą myszkę. Sędzia Anna Wielgolewska wydaje się być absolutnym zaprzeczeniem Tuleyi i tego drugiego od „zatrutych owoców”.



share



share

Adam Kłykow: BLOGER FALKENSTEIN,  CZYLI WIZERUNEK SĘDZIEGO III RP

Oto fragment:

Strony