rząd



share

W nieskończoność można powtarzać, że nie ma alternatywy dla PiS i obecnego rządu, ale tych rytualnych zawołań, choćby polegały na prawdzie, nikt poza partyjnymi wyznawcami, słuchał już nie będzie. Istnieje inna, bardziej obiektywna prawda i ocena, którą da się sporządzić przy pomocy prostych narzędzi. Od siedmiu miesięcy w PiS i w rządzie mamy postępującą degrengoladę, nie zadyszkę, nie zmęczenie materiału i nie kryzys, ale dokładnie degrengoladę. Ludzie często używają słów, których znaczenia nie rozumieją, a ponieważ wiem, że wielu przedstawicieli władzy i PiS czyta moje felietony, to małe wyjaśnienie. Degrengolada to nie jest zwykły upadek, tylko upadek moralny i tak w tej chwili wygląda upadły obóz rządzący.



share

Klasyczna scena w gatunku filmowym, który nazywa się komedią romantyczną, to krótki monolog jednego z trojga bohaterów. On z kochanką w łóżku, ona wchodzi do sypialni i wtedy pada filmowe: „Kochanie to nie tak, jak myślisz, ja ci wszystko wytłumaczę”. Dotąd rząd działał jak kochanek, któremu udawało się dzwonić po kryjomu, udawać na delegacje i wracać nad ranem po pilnym „wezwaniu do pracy”. Od paru dni rząd leży z kochanką w łóżku i wydaje rozpaczliwe komunikaty: „Kochani obywatele to nie tak, my wam wszystko wytłumaczymy”. Nie, niczego już nie wytłumaczycie, bo zapomniałem dodać, że odpowiedzią na takie żenujące monologi, zawsze jest spakowanie walizki i wyjście z domu. Teraz możecie tylko i wyłącznie przeprosić i próbować naprawić to, co zepsuliście.



share

Po dzisiejszym porannym falstarcie nowego rządu można spisać nieskończenie długą listę paradoksów, śmieszności, absurdów i w końcu zwykłej głupoty. Jeden z przyszłych ministrów rano poczuł się źle i od razu sam sobie postawił diagnozę. Wiadomo, że jak człowiek czuje się źle, to nie ma rozstroju żołądka, anginy, grypy, nadciśnienia, anemii, migreny, czy żółtaczki, ale z pewnością chodzi o modnego wirusa. Minister Przemysław Czarnek, nie konsultował się z lekarzem rodzinnym, co musi uczynić każdy pacjent, ale sam siebie poprowadził jako „pacjenta kowidowego” i doszedł do laboratorium, gdzie okazało się, że jest „pozytywny”.

Strony