RPIII



share

Pierwszy raz obejrzałem całe posiedzenie komisji „Amber Gold”, nie oglądałem wcześniejszych relacji, bo nie mam do tego zdrowia. Po trzech latach obecności na salach sądowych „granie głupa” w trakcie zeznań i wyjaśnień jest dla mnie nie do zniesienia. W komisji i tak jest nieźle, wręcz cudownie, prawdziwe nieszczęście to protokółowanie tych wszystkich „nie pamiętam, czy jestem prezesem Złotego Melona”. Sam zawsze odpowiadałem na pytania, w każdej sytuacji, nigdy od odpowiedzi się nie uchylałem i nigdy jednym słowem nie skłamałem, chociaż miałem do tego prawo. Tym bardziej widok pani prokurator z patykiem w głowie i jej bezczelność połączona z poczuciem bezkarności, wywołuje we mnie blokadę.



share

Gdy się Jarosław Kaczyński pierwszy raz zabierał za poważną robotę, popełnił wszystkie możliwe grzechy młodego rewolucjonisty. Od razu dopiszę, że sam popełniłbym identyczne błędy i wszyscy pozostali również. Taka jest cena debiutu w poważnym przedsięwzięciu. W latach 2005-2007 większość czasu świeżo upieczona władza spędzała na wygłaszaniu bojowych i ideologicznych haseł. Przypomnę kilka takich bitw. Przede wszystkim mieliśmy na wszystkich sztandarach wypisane złotymi zgłoskami motto rewolucji – „Budujemy IVRP”. Wokół tego kręciła się cała rewolucja. Dzień w dzień słyszeliśmy, że RPIII musi odejść, a w jej miejsce natychmiast trzeba zamontować IVRP. Prawdę powiedziawszy nigdy za tym określeniem nie przepadałem i wcale nie PiS jest autorem nazwy IVRP. Autor to były poseł PO i obecny dyżurny ekspert, socjolog Paweł Śpiewak, taki trochę mądrzejszy od Bugaja i mnie irytujący niż Rokita. Im więcej o IVRP słyszeliśmy, tym bardziej RPIII się odwijała.



share

Trendy lecą na twarz, kolejne notowania oglądalności, poczytności i sprzedaży toczą się po równi pochyłej. Jest to jedna z najważniejszych informacji i wskazówek na przyszłość. Cała RPIII opierała się na złodziejstwie, ideologia była zaledwie hobbystycznym dodatkiem. Gdy kończy się szmalec, a kończy się w bardzo ostrym tempie, pierwsi niecierpliwi zaczynają się nerwowo rozglądać na boki. Pewien typ mentalny nie potrafi żyć godnie i na wolności, dlatego wcześniej niż później złoży swoją ofertę ludziom, którzy teraz decydują o podziale kasy. W najbliższym czasie należy się spodziewać zakręconego ogonka ustawionego przed domem Jarosława Kaczyńskiego, chociaż oczywiście mam tu na myśli pewną symbolikę nie rzeczywiste obrazki. Skąd te optymistyczne wnioski? Pani Krysia Janda, której PO utrzymywała dwa teatry, jeden należy do niej, drugi do córki, zaczęła wylewać lamenty na łamach upadającej prasy. Fakt ten w jakimś stopniu przeczy moim prognozom, ale to tylko pozory.

Strony