rozkład



share

Sam lubię sobie porozmyślać, poukładać rozmaite warianty, ale w ocenie bieżących wydarzeń wszelkie sensacyjne interpretacje zwyczajnie mnie nużą. Kombinowanie stylem konia ciągnącego wóz pod górę, że sprawa Ostachowicza i Wasiak jest jednym z ostatnich misternych akcji propagandowych Tuska właściwie nie jest sensacyjne, ani oryginalne, tylko po prostu głupie. Ewidentne wpadki ostro krytykowane od lewa do prawa nikomu nie służą, a już budowanie wokół nich teorii, że Tusk narobił bałaganu, aby Kopacz mogła w glorii i chwale zrobić porządek, zupełnie się kupy nie trzyma. Jest dokładnie odwrotnie, na mój gust wszystko wskazuje, że Ewce Kopacz podkłada się pierwsze świnie, które w najmniejszym stopniu martwią Tuska, chociaż niekoniecznie są jego samodzielnym dziełem, bo chętnych jest cała gromada. Tusk robi swoje, ktoś inny korzysta z okazji i tak się to chaotycznie fermentuje.



share

Medialna sfera rządzi się podstawowymi prawami, które składają się na finansowanie i całą resztę od tego pochodną. Programowa miazga, serwowana dzień w dzień, trafia na podatny grunt, czy jest wymuszana? Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ zastanowić się należy, czy wąsko pojęta kultura (dla potrzeb zwięzłości ograniczając się do publicystyki, informacji i rozrywki) jest podażowa, czy popytowa, mianowicie, czy widzowie są głupimi lemingami, czy za takich idiotów są uważani. Paradoksalnie, jedno i drugie. Rozrywka służyć zawsze miała odbiciem się od rzeczywistości, zastąpić ciężki znój lekkostrawną materią, by nie zwariować w mnożeniu dobytku i odpowiedzialności w życiu rodzinnym i pracy. Niestety, granica jest już przekroczona.