rodzina



share

Lubię od czasu do czasu odsapnąć od polityki i wejść na równie śliski grunt, czyli wiedzę społeczeństwa o społeczeństwie. Oczywiście wszyscy narzekają na niski poziom wiedzy bliźnich, a sami mają się za geniuszy, co dotyczy również piszącego te słowa. Problem w tym, że powszechność stwierdzenia nie skutkuje ani prawdziwością, ani fałszem, wszystko zależy od okoliczności i osoby. Nie uważam się za geniusza, chociaż nad tym pracuję, ale nie jestem też na tyle głupi, aby nie odróżnić konia od osła, czy roweru od motocykla. Dlatego pozwalam sobie zauważyć, że Internet jest kopalnią analfabetyzmu funkcjonalnego i od razu odsyłam do definicji, zanim ktoś znów się popisze tolerancyjną wrażliwością i intuicją, które zastępuje wiedzę.



share

Uczciwie przyznaję, że to nie jest dla mnie łatwy temat, bo w polityce siedzę po uszy i wielu zapisuje mnie do bojówek. Wznoszę się jednak na wyżyny dystansu, aby zwrócić uwagę na coś, co niby jest oczywiste, ale zawsze pomijane lub lekceważone. W Biskupinie leje, chandra i brak weny dopadły większość mieszkańców wsi, a jednemu dodatkowo padła taśma od klawiatury w laptopie. Człowiek wstał i najchętniej kogoś by udusił, tak na dobry początek, takie nastroje panują w Biskupinie. Pisać się nie chce zwłaszcza, że na zastępczej klawiaturze palce się plączą, niestety od obowiązku się nie ucieknie, zresztą bywało gorzej, no to siadam do roboty i się pocę przed pustym ekranem, jak nigdy.



share

Pierwsze Święta bez Dziadka, a Dziadek zawsze robił i mówił po swojemu, to On miał swoją wersję odpowiedzi na „Chrystus zmartwychwstał”, taką przywiezioną zza Buga, z Jordanówki: „Prawdziwi powstał”. Dziadek mówił i robił swoje, co roku te same słowa i te same gesty, nikt się nigdy nie znudził, wszyscy czekali i wszyscy śmiali się przy każdej głosce, którą znali na pamięć: „Doczekali my tego roku, oby my doczekali następnego, może lepszy, może gorszy, nie wiadomo. Zapraszam Was do świncunegu jajka”. Takich Świąt już nie będzie nigdy, teraz pierwsze życzenia wypowie seniorka rodziny, zastępowała już Dziadka, ciężko chorego, tracącego świadomość, żyjącego w swoim świecie. Podczas ostatniego śniadania wielkanocnego Dziadek zaśpiewał kolędę, naturalnie uśmialiśmy się na cały głos, ale za chwilę zapadła cisza, bo każde z nas widziało, że to ostatnia kolęda Dziadka.

Strony