reprywatyzacja



share

Pewne schematy polityczne i zachowania społeczne powtarzają się do znudzenia, najpierw pojawia się gorący temat i jeszcze gorętsze komentarze, a góra po tygodniu zapada kompletna cisza. Przykłady można mnożyć, jak króliki i dla porządku przypomnę te najbardziej głośne. Kto dziś mówi o CETA? Ba! Kto w ogóle pamięta co to jest i z czym się je CETA? Następne w kolejce RODO, było, minęło i wszyscy żyjemy, choć RODO miało zamknąć Internet. Z tej samej półki ACTA2, temat wybitnie gorący i najświeższy, ale ze świeczką nie znajdziesz aktualnych publikacji wieszczących hekatombę, jak to miało miejsce jeszcze trzy tygodnie temu.



share

Uważam się za wyjątkowego oszołoma, zwłaszcza w obszarze spisków żydowskich, ale też nie cierpię bicia piany, przez ludzi, którzy coś tam słyszeli, coś tam widzieli, tylko nie mają pojęcia co. Z grubsza tak ze 120 razy słyszałem o końcu Polski, bo jakaś tam umowa zakończy się sprzedaniem Polski. Ostatnia taka akcja miała miejsce w 2016 roku i chodziło o ratyfikację umowy CETA. Kto pamięta czego dotyczy ten skrót, którym cała Polska żyła dwa lata temu? Zgadywać nie będę, ale jeśli powiem, że 80% ówczesnych rozpalonych komentatorów dziś nie ma pojęcia do czego CETA przykleić, to się dużo nie pomylę. Przypomnę, to umowa handlowa ratyfikowana w październiku 2016 roku i od tego czasu działająca. Jak widać Polska żyje i ma się nieźle.



share

W świecie polityki nie ma przypadków, z wyjątkiem tych spraw, które wypływają przez nieostrożność lub niezwykłe zbiegi okoliczności. Oficjalne stanowiska, wywiady i oświadczenia z całą pewnością w tej grupie się nie mieszczą. Nie ma zatem najmniejszych powodów, aby ostatnie stanowisko Nowoczesnej i publikacje Gazety Wyborczej na temat „reprywatyzacji” warszawskich nieruchomości, traktować jako wypadek przy pracy. Nic z tych rzeczy, wszystko jest dokładnie skalkulowane i w odpowiednim momencie realizowane. Jeśli chodzi o Nowoczesną to wbijanie noża w plecy PO wydaje się czymś całkowicie naturalnym. Obecna etap dziejowy należy do stanów przejściowych, to znaczy, że nie ma żadnego odgórnego nakazu, który by stwierdzał kto robi za przewodnią siłę narodu. Mam na myśli dobrze znane blokady i odwracanie uwagi od złodziejstwa, co miało miejsce przez osiem lat rządów PO, ale i wcześniej, gdy namaszczono na nietykalną Unię Demokratyczną.

Strony