racje



share

Neologizm przyjmuje się tylko wtedy, gdy nosi dwie cechy, po pierwsze wzbogaca język, po drugie trudno go zastąpić synonimem. Szpagaciarze prawdopodobnie neologizmem nigdy nie będą, bo sam twórca przyznaje, że z powodzeniem da się zastąpić ten wynalazek całym szeregiem znanych słów, z tym, że większość z nich powszechnie uważana jest za obelżywe. Wyprodukowałem sobie nowy termin, żeby oddać istotę rzeczy oraz charakteru, unikając przy tym zbędnego ładunku emocjonalnego. Na początek zdefiniuję szpagaciarza i będzie to definicja opisowa. Idzie sobie normalny człowiek ulicą i widzi jak byczek okłada kobietę, reakcja normalnego człowieka na taki widok zawsze jest jednoznaczna – oburzenie i potępienie byczka. Idzie sobie bydlak ulicą i widzi to samo, reakcja bydlaka jest zawsze taka sama – przypi…l jej mocniej.



share

Analizowanie po raz sto pięćdziesiąty szósty tych samych pogańskich zdrowasiek, które konfrontują się z nauką i to na przysłowiowym gimnazjalnym poziomie, nie ma żadnego sensu. Prawdopodobnie nie ma takiej siły, która zmieni proporcje wśród święcie przekonanych o zamachu lub możliwości zamachu i tych, którym wystarczy „ląduj dziadu”. Rytualne powtarzanie pacierzy „to nie drzewa były za wysoko, to samolot był za nisko”, kontra „samolot nie rozbił się dlatego, że spadł na ziemię, ale się rozsypał w powietrzu i dlatego spadł na ziemię” jest jedynie mobilizowaniem własnych szeregów. Komu się jeszcze chce może stroszyć piórka, ale istota leży w bardzo oczywisty miejscu. W najlepszym dla Laska razie da się kompromisowo przyjąć, że po obu stronach mamy do czynienia z propagandą. Swoją propagandę uprawia Macierewicz, swoją, za 8 tysięcy netto plus premie, odwala komisja Laska.



share

Pakuje się na grząski grunt, bo ktoś, przynajmniej od czasu do czasu, musi to robić. Wszyscy dokoła mają pretensje do wolności słowa, do czytania ze zrozumieniem, do traktowania zjawisk łacińskim wzorcem ad rem, nie ad personam. Skoro takie są oczekiwania to trzeba się trzymać wytycznych i dodać niuanse. Gdyby jakikolwiek pisarz kierował się kategoriami politycznymi nie mielibyśmy klasyki literatury, a zamiast tej niepowetowanej straty biblioteczne półki zalałyby instrukcje obsługi ciemnego ludu. Przeczytałem wypowiedź socjopaty Niesiołowskiego i ze wstydem przyznaję, że pierwszy raz przeczytałem słowo w słowo. Trudno i tylko ja wiem jak bardzo trudno mi przechodzi przez klawiaturę wystukanie „ad rem”, ale w tej wypowiedzi, co do generaliów można się tylko przypieprzyć „ad personam”. Cytuję autentyk: „Pamiętam jak ja chodziłem do szkoły, to wtedy rzeczywiście jeśli ktoś miał bułkę, kawałek czekolady, to było daj gryza.

Strony