Putin



share

(Pisałem to przedwczoraj, gdy było już po Debalcewie. Publikuję dzisiaj, bo wczoraj byłoby off-topic.)

  "Prezydent Bronisław Komorowski na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego skomentował sytuację w miejscowości Debalcewe i w "kotle debalcewskim", mówiąc, że według niego porozumienie z Mińska jest zagrożone, ale to przede wszystkim Ukraińcy muszą ocenić jego wykonanie. Zaapelował również do polityków, by w gorączce kampanii wyborczej nie straszono wojną. - Polakom należy się poczucie bezpieczeństwa - mówił prezydent."
   Powyższy cytat z dzisiejszego doniesienia medialnego jest znakomitą ilustracją stanu świadomości dzisiejszych europejskich elit. Nasz prezydent trzyma tu poziom kolegów z Europy i Ameryki, niestety...
    
Nie wierzę w żaden cynizm i wyrachowanie Zachodu i USA w stosunkach z Rosją Putina.
Wierzę natomiast w ostateczne i nieodwołalne zidiocenie ich gremiów decyzyjnych.



share

Człowiek jest zwierzęciem, które ma skłonności do komplikowania rzeczy naturalnych, to znaczy zachowuje się jak zwierzę, a potem tłumaczy, że to subtelność. Pozostawiając daleko w tyle wszelkie analizy polityczne motywowane sympatiami i ideologiami, każde zwierzę zwane człowiekiem z łatwością zauważy, co się stało w Budapeszcie przy pomniku „radzieckich wyzwolicieli” z 1956 roku. Owczarek Kaukaski obsikał teren, na oczach węgierskiego ratlerka, który obwąchał siki, zakwilił i zamerdał podkulonym ogonkiem. W świecie ludzkim ten zwierzęcy obyczaj nazywa się przecweleniem, o którym swego czasu pisałem bogato. Proces kryminalnego upokarzania jest nieodwracalny i w związku z tym kompletnie nie interesują mnie dywagacje za ile Orban kupił gaz od Putina i ilu Żydów w Brukseli trafił szlag.



share

Cuda, Panie, cuda. W Grecji powstała „egzotyczna” koalicja złożona z lewicowych populistów i neonazistów, jak się zwykło nazywać narodowców w języku nowoczesnej Europy. We Francji Marine Le Pen jakoś nie budzi większych obaw związanych z powrotem faszyzmu. W Polsce już niemal oficjalnie mówi się o finansowaniu przez ruskie służby rozmaitych przedsięwzięć „narodowych”, jak choćby kresy.pl i inne wynalazki medialne lub informatyczne. A mnie nic nie dziwi z tego zestawu osobliwości i jeśli miałbym wybrać coś najmniej zadziwiającego, to właśnie koalicję greckich komunistów z greckimi nacjonalistami, bo to wizytówka roboty radzieckiej. W Europie partie narodowe i inne kanapy, które walczą z „kołchozem europejskim” dziwnym trafem idą jednym „szagiem” z głównym nurtem moskiewskiej propagandy. Za każdym razem działania radzieckich aktywistów przypominają klasykę KGB, czyli grę na dwóch fortepianach.

Strony