psychologia



share

Na początek proponuję prosty eksperyment i krótką podróż w czasie, aby sobie z matematycznego dystansu spojrzeć na psychologiczną paranoję „pandemiczną”. Co się działo na przełomie marca i kwietnia? Każdy zgon, z 3 zgonów podawanych dziennie, prześwietlany na wszystkie możliwe sposoby, każdy przypadek z 250 przypadków liczony pod mikroskopem. Codziennie domorośli statystycy krzyczeli o postępie wykładniczym i rysowali krzywe, aktualizowane dwa razy dziennie. Wyjście do lasu było uznawane za łamanie piątego przykazania, wizyta u fryzjera za zbrodnię ludobójstwa. W czerwcu mamy dwukrotnie wyższe statystyki, ale ludzie chodzą do knajp, po 150 osób na wesela i dokładnie dziś będą mogli pójść na mecze.



share

Po co są sondaże, przecież każdy wie, że to manipulacje i nie prezentowanie, ale ustawienie preferencji wyborczych. Sondaże są po to, żeby się ludzie podniecali i nieważne jak bardzo się będą zarzekać, to w tyle głowy zawsze jest niepokój lub euforia. Obserwuję zachowania grupowe wszystkich elektoratów i to co wyróżnia elektorat PiS mogę nazwać labilnością emocjonalną. W poniedziałek całe grupy potrafią marudzić, że PiS nie ma szans na samodzielne rządy, by piątek mówić bez oporów o większości konstytucyjnej. I wszystko zależy od tego, czy sondaż pokaże TVN, czy TVP.



share

Wstyd się przyznać, ale mój angielski sprowadza się do kilku słów na poziomie: „Kali jeść”, „Kali spać”, „Kali fak ju”, dlatego sporo czasu mi zajęło zanim znalazłem w Internecie właściwą pisownię tytułowego wersu. Jestem analfabetą językowym, jednak ten wers fonetycznie zapamiętałem i rozumiem każde słowo, łącznie z banalnym sensem. Pasuje mi ta piosenka z kultowego musicalu do sondażowego biznesu IBRIS, IBSP i innych kramarzy, jak anegdota do Ryszarda Petru. Mamy tu praktycznie wszystko, co się w sondażowym biznesie dzieje: totalne jaja, robienie z ludzi wariatów, strzyżenie owieczek i wszystko w groteskowej, cyrkowej konwencji.

Strony