Przemysław Wipler



share

"W dn. 17 kwietnia 2015r. kandydat na Prezydenta RP, Jacek Wilk, zaprezentował publicznie projekt ustawy o działalności gospodarczej, którego - wbrew deklaracji - nie jest ani nie pomysłodawcą, ani autorem. Fragment, który kandydat przeczytał, jest napisany przeze mnie. Ponadto opis projektu pasuje do tego, co ja stworzyłem na bazie tzw. ustawy Wilczka. Kandydat poznał mój tekst w grudniu 2014r. Narusza to nie tylko dobre obyczaje, ale także moje prawa autorskie." 
- Pisze Paweł Budrewicz na swoim profilu na Facebooku.

 



share

Pięć minut dla kolejnej politycznej „świeżości” właśnie się rozpoczęło i daję milion w złocie przeciw dowolnej sumie, że „pięć minut” nie wyczerpie swojego czasu. Jak zwykle przy podobnych okazjach powtarzają się te same nudne schematy analiz: a) Tusk miał kreta, b) Kaczyński buduje sobie koalicjanta, c) salon gromadzi nowe rozdanie. A gówno! Jakby powiedział protoplasta wszystkich politycznych „świeżości” niejaki Nikodem Dyzma. Sprawa jest prosta tak bardzo, że prostacka. Młody wilczek Wipler poczuł zew i poszedł na głęboką wodę, w której zaraz zniknie i już się nie wynurzy – tyle zagadki. W tym miejscu powinienem postawić kropkę i uznać najkrótszy felieton świata za skończony, ale dla utrzymania poziomu pociągnę te pięć minut w niezasłużoną nieskończoność, czyli poświęcę kilka akapitów rozbiorowi sztampowego „abc” dyżurnych analiz. Punkt A.



share

Pesymiści czepiają się mnie jakbym był optymistą, ale aż takim katastrofistą, by nie wieszczyć końca, obecnych najgorszych z najgorszych, też nie jestem. Skoro nie da się po dobroci, dowcipem i mantrą Katona, to spróbuję uzasadnić nieuchronny koniec w sposób ulubiony, czyli analityczny. Gdy się tak dobrze przyjrzeć, to nie widać choćby jednego pomiotu, któremu na utrzymaniu obecnej ekipy powinny zależeć. Może takie gadanie wydaje się dziwne, ale co może być dziwnego w końcu, który i tak nieludzko się przedłuża. Przede wszystkim samym konającym powinno zależeć na szybkim finale, Tusk i tych paru najwierniejszych, Graś i jeszcze ze trzech, mają serdecznie dość. Wystarczy popatrzeć na Tuska on już w nic nie wierzy, nic go nie cieszy, nawet kopanie Kaczora nie sprawia mu żadnej radości.