przecieki



share

Na początek trochę faktów, potem będzie dużo prawdopodobieństw. Kontrolowane przecieki do mediów to jedno z najbardziej podstawowych narzędzi politycznych, które da się podzielić na dwie grupy. W pierwszej wysyła się informacje prawdziwe i sondujące, w drugiej fałszywe i prowokujące. Po pierwszą kategorię politycy sięgają zdecydowanie rzadziej. Sprawy ważne, siłą rzeczy, trzyma się w tajemnicy do końca albo uchyla kawałek, żeby sondować możliwe reakcje, po okazaniu całości. Na podstawie przecieków medialnych w tej chwili można powiedzieć z prawdopodobieństwem na poziomie 90%, że ustawy prezydenckie to miękka propozycja i tona pudru. Skąd taka pewność? Mówią o tym wprost przedstawiciele Pałacu, choćby Królikowski, i przedstawiciele rządu, tutaj sygnał wysłała sama Premier.



share

Nieustannie słyszę o spokoju i czekaniu na ostateczne projekty ustaw prezydenckich i jakoś nie mogę się uwolnić od „złotej myśli” Komorowskiego, który prosił o 100 dni spokoju dla rządu Ewy Kopacz. Minęło prawie 50 dni i spokoju, zwłaszcza ze strony obozu prezydenckiego nie widzę. O ile Jarosław Kaczyński udzielił jednego wywiadu i potem zamilkł, o tyle z kancelarii Prezydenta non stop płynie jednoznaczny sygnał, że rząd i elektorat PiS nie rozumie etapu dziejowego. Melodia jest taka, że reformy wymiaru sprawiedliwości to konieczność, ale nie w takiej formie, nie w takim czasie i potrzeba szerokich konsultacji. Wypisz, wymaluj Unia Demokratyczna albo Aleksander Kwaśniewski, który ze wszystkimi się napije.



share

Wiele wskazuje na to, że raport Millera nie będzie mówił całej prawdy, ale PO nie posunie się tak daleko, żeby kłamać. Przy takim założeniu musi dokonać się przemeblowanie poglądów na wierchuszce medialnej elitarnej, eksperckiej oraz politycznej i te ruchy już widać. Ruchy zawsze idą od góry, obserwując pierwsze i od razu poważne ruchy w wykonaniu TW Stokrotka, bardziej znanej jako Monika Olejnik, można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć kogo będzie „bardziej bolało”. Szans na obronę dwóch ulubionych teorii spiskowych serwowanych naprawdę mało rozgarniętym odbiorcom już nie ma. Najbardziej żal teorii spiskowej zwanej naciski i to w wersji „pierwszego pasażera”.

Strony