prowincja



share

Jestem w posiadaniu pełnej wiedzy praktycznej, ponieważ pomiędzy takimi jak Rzepliński się wychowywałem, chodziłem z nimi do szkoły, grałem w piłkę na podwórku i obserwowałem ich kariery po latach. Człowieka z kompleksem prowincji, takiego co to w dzieciństwie załatwiał swoje potrzeby na nieheblowanej desce i szarpał Trybunę Ludu z gwoździa, poznaję z hektara. I naprawdę nie chodzi tu o żadne obrażanie, znieważanie, czy odreagowanie, po prostu mam przed oczami dziesiątki Rzeplińskich i nie ma mowy o pomyłce w charakterystyce postaci. Prosty, a precyzyjniej prostak, w każdym wymiarze. Wygląda jak prostak, zachowuje się jak prostak, mówi jak prostak. W języku codziennym ten typ mentalny nazywa się mało elegancko burakiem albo osobnikiem, którego granatem oderwano od pługa. Kto ma jeszcze jakieś wątpliwości proszę, aby zwrócił uwagę na charakterystyczne rzeczy. Sposób bycia powiązany z wiekiem i sprawowanym urzędem.



share

Jak każdy mam swoje ulubione powiedzonka i powroty do starych tematów. Prowincję rozbierałem kilkanaście razy na czynniki, stroje i zachowania pierwsze. Ciągle też promuję autentyczną wieś, autentyczną prowincję i autentyczny styl bycia, bo to mój styl. Z perspektywy prowincjonalności, którą się chełpię, łatwiej jest mi ocenić wiochę w takiej dramatycznej postaci, jak: „Ewka premier w wielkim mieście”. Nie zgodzę się, że poruta jakiej narobiła prowincjonalna lekarka w kolorowym pisemku dla niezbyt wymagających kobiet, jest kategorią lekką, łatwą i nie godną komentarza. Przeciwnie, to najcięższy kaliber, ponieważ pokazuje w jakim miejscu znaleźliśmy się po 25 latach „wolności”. Wygłupy znanych aktorek i wschodzących gwiazdek są dość powszechne. Ba! Powstała taka chora moda, że przywódcy największych państw kąpią się z wydepilowaną „klatą” w Bajkale albo plewią ogródek przed Białym Domem.



share

Dwa obrazki zamigotały mi przed oczami, gdy pierwszy raz zobaczyłem Ewkę błądzącą po czerwonym dywanie, a widziałem ten kabaret na żywo w TVN24, nim z Yotube zaczęły znikać filmy. Zaraz napiszę o jakie obrazki chodzi, tylko wcześniej jedna istotna uwaga. Mnie absolutnie nie przeszkadza nieporadność, gafa i mam głęboko w tyle, co napisze zachodnia prasa z powodu jakiegoś uchybienia protokolarnego polskiego polityka. Sam w życiu narobiłem tak wiele głupstw, że niejeden serwer mógłby się zawiesić. Mam oczy i krytyczne spojrzenie, parę moich publicznych występów poszło w eter i widzę, że gadanie do kamery to 1/10 z tego talentu, który Bozia mi dała, żebym pisał. Człowiek nie musi mieć daru do wszystkiego, ale powinien wiedzieć, do czego kompletnie się nie nadaje. Z drugiej strony nieporadność można nadrobić autentycznością i celem, który chce się osiągnąć i to właśnie są moje migoczące obrazy. Pierwszy to śp.

Strony