protesty



share

Do klasycznego konfliktu i walki o podium pomiędzy kurą i jajkiem dochodzą nowe dylematy, a wśród nich pojedynek mediów klasycznych z Internetem. Dziś ten konflikt w moich oczach rozstrzygnął się sam, ewentualnie jestem głupszy niż mi się wydawało. Przeczesałem media tradycyjne i wiele zakamarków Internetu, no i nie znalazłem nic sensownego, co wyjaśniałoby podłoże zamieszek oraz powstanie nowego ruchu „żółtych kamizelek”. Media tradycyjne i Internet zajmują się „przymiotnikowaniem”, czyli wyrażeniami oburzenia, zaniepokojenie i tego wszystkiego, co nic nie kosztuje, ale zawsze możne sobie ulżyć.



share

W każdym zakamarku świata, co jakiś czas odbywa się wielki spęd, szczyt, czy inne sympozjum. Szczyt G20, posiedzenia ONZ i dziesiątki tego typu imprez, z których jeszcze nic i nigdy nie wynikło. Polska też się na takie spędy łapie, rok temu mieliśmy szczyt NATO i do dziś jest to przywoływane jako wielki sukces, chociaż konia z rzędem temu, kto mi poda konkrety ze spotkania. Dziś mamy powtórkę z rozrywki, znów jakieś NATO przyjeżdża do Polski i piszę jakieś, bo naprawdę nie mam pojęcie o co w tym wszystkim chodzi, a sprawdzać mi się nie chce. Prawdę mówiąc, gdyby nie cyrk sejmowy to zapewne w ogóle bym nie wiedział, że coś się w Polsce wydarzy, ale mogę się mylić.



share

Dziś na Czerskiej wielka żałoba, bo Komisja Europejska przedstawiła oficjalne propozycje dla unijnego budżetu na lata 2021-27. Poza mityczną „praworządnością”, czyli bardzo teoretyczną możliwością blokowania funduszy dla państw nie przestrzegający zasad praworządności, nie ma w tym projekcie nic z czarnych scenariuszy, jakie roztaczał najgorszy sort. Oczywiście bełkot o „praworządności” robi za propagandowego straszaka, ale gdzie mowa o kasie, to niewielu znajdzie się chętnych, aby stwarzać precedensy. Każde państwo poza Niemcami i Francją może się obawiać zastosowania tej pseudo procedury i trzy raz się zastanowi zanim podniesie rękę.

Strony