propaganda



share

Pięć, dziesięć lata temu wojnę informatyczną łamaną na informacyjną uważałem za fantastykę i wydumane teorie, które miały dostarczyć sensacji, a tym samym poczytności i oglądalności. Dziś nie uważam, ale stwierdzam, że wojna konwencjonalna jest zbędna, jeśli nie mówimy o jakiejś partyzantce i bitwach kacyków aspirujących do stanowiska wodza. Szczególnie ostatni rok pokazał, że da się prowadzić wojnę światową, czy jak kto woli globalną, przy pomocy klawiatury podłączonej do procesora. Przez wiele miesięcy powstała niezliczona ilość tekstów i wypowiedzi, usiłujących wyjaśnić o co chodzi w tej całej mistyfikacji „pandemicznej” i czemu to ostatecznie ma służyć. Byłem w tej grupie, ale pokornie pisałem, że do końca nie wiem, kto i po co wyprodukował tę gigantyczną inżynierię społeczną.



share

Poniedziałek, ciężki start, człowiek szuka inwencji i motywacji w przeszłych rozrywkach i nadużyciach. Wielce skomplikowane warunki i okoliczności publicystycznej pracy, mało pomysłów, straszny ból głowy i nagle pojawia się „Nowy ład”. Dary niebios tak bogate, że nawet na ciężkim kacu wszystko się samo w głowie układa i pisze z automatu. Wystarczy na początku poczynić jedną istotną uwagę, „Nowy ład” nie ma nic wspólnego z NWO, czy z „nową normalnością”, chociaż to rozgraniczenie może nie do końca jest uprawnione. W każdym razie chodzi o nowe otwarcie programowe PiS, które ma nastąpić pod koniec lutego i tutaj od razu pierwsza wątpliwość, ponieważ jest to termin przesunięty z jesieni ubiegłego roku.



share

Jeszcze przed ubiegłym weekendem odpalono schemat propagandowy, który znamy na pamięć od blisko roku. Naród był jakoś tam grzeczny, trzymał dystans, mył ręce, okutał się szmatami, nie chodził na wesela, to wspaniałomyślna władza poluzuje obostrzenia. Na takie prymitywne zabiegi można się nabrać raz, dwa razy, kto mniej rozgarnięty to i trzeci raz się nabierze, ale dziesiąty i dwudziesty raz to za dużo nawet dla kompletnego idioty. Prócz powtarzającej się bajeczki dla „ciemnego ludu” mamy budowanie napięcia, też nie nowe. Najpierw pomagierzy i rzecznik rządu coś tam sugerują albo odpalają kontrolowane przecieki do mediów, by na końcu mogli wyjść najwyżsi przedstawiciele i ogłosić ewangelię. Tak to będzie przebiegało, prawdopodobnie aż do czwartku, bo w tym dniu zwykle ogłaszane są najnowsze kretynizmy związane z „pandemią”.

Strony