propaganda



share

My się uczymy, choć „oni” nadal bredzą swoje, pod niezmienną propagandę. Zabawa jak nie kijem go to pałką trwa nieustannie i widać to na każdym kroku. Jeśli tylko Polska zaczyna walczyć o swoje, zawsze i wszędzie powtarza się to samo kłamstwo – nasza pozycja w świecie zmalała do zera, jest katastrofalna. Metodą uwiarygodnienia tej szytej blagi jest wypracowany sposób komentowania na jedno kopyto. Gdy prezydent Andrzej Duda jedzie na jakieś spotkanie i nie zabiera głosu, to… „pokazuje jak Polska jest słaba”. Gdy prezydent nie jedzie na spotkanie, to…„pokazuje jak Polska jest słaba”. Gdy prezydent zaprasza do Polski prezydenta USA, to… „pokazuje jak Polska jest słaba” i skłócona z Europą dlatego musi szukać przyjaciół za oceanem. I tak dalej i tak bez końca.



share

Zaczęło się wczoraj w nocy, ci co to załapali się w szkole na język angielski, nie radziecki, poszli cwanym skrótem i dotarli do „zagranicznego Internetu”. Czym się różni „zagraniczny Internet” od „polskiego Internetu”? Przymiotnikiem i to wszystko, dalej są te same schematy, ta sama wartość, ale też ten sam śmietnik, przez który trzeba się przebić, żeby się nie narazić na śmieszność. Niewielu się to udaje, za to wielu bezrefleksyjnie powtarza brednie i nawet nie myśli o jakiejkolwiek weryfikacji. Tym prostym sposobem i umysłem w ciągu kilku minut można w Internecie, niczym Franek Dolas, rozpętać wojnę światową. Dokładnie z taką wojną mieliśmy i mamy do czynienia od północy, a konkretnie chodzi o atak irańskiego złomu, nazywanego rakietami, na bazy amerykańskie w Iraku.



share

Inflacja wielkich kwantyfikatorów, hiperboli i innych śmieszności jest tak duża, że naród ziewa po każdej „Turcji”, „Białorusi”, „faszyzmie” i „nazizmie”. Gdyby jeszcze cała ta histeria dotyczyła jednej dziedziny, jednego zagadnienia, choćby wymiaru sprawiedliwości, no to taka ukierunkowana siła i ostrze propagandy miałyby szansę trafić w cel. Wiemy jednak, że inflacja dotyczy dosłownie wszystkiego, od kornika, przez konia z Janowa, dzika, Banasia, po muzułmańskim „emigrantów” i „polexit”. Nie każda propaganda ma wzbudzać niepokoje społeczne, wręcz można powiedzieć, że częściej propagandyści zajmują się tłumieniem emocji. Jednak w przypadku działań „opozycji” i medialnych tub wspierających „opozycję” jedyną strategią jest wzbudzanie, nawet nie emocji, tylko histerii.

Strony