profesjonalizm



share

Nie jest żadną tajemnica czym lubią zajmować się media, ale nie tylko media, bo przecież publikacje, reportaże i tak dalej są dla ludzi. Oczywiście sensacja, cielę z dwoma głowami, gwałt, morderstwo, tajne nagranie polityków, zapowiedzi końca świata. Generalnie wszystko, co się nie uda lub jest pełną katastrofą, to ulubiona problematyka mediów i odbiorców mediów. O ile jeszcze w takich dziedzinach, jak sport, czy kultura całkiem nieźle sprzedają się sukcesy, to w życiu społeczno-politycznym ze świecą nie da się znaleźć sowicie nagłośnionego sukcesu. Gdzie nie spojrzysz wszystko do bani i nawet 500+ został programem „patologii”.



share

Jedno pytanie fruwa w powietrzu w odniesieniu do męskiej i tytułowej postaci, która jest przedstawicielem znaczenie szerszej grupy i wypracowanej metody. Pytanie jest naiwne, a bez eufemizmów po prostu głupie i brzmi: „Jak to się stało, że Jarosław Kaczyński przez tyle lat nie wiedział, że Kujda był współpracownikiem SB”. W odpowiedzi na tak głupie pytanie warto sobie przypomnieć lub uświadomić parę podstawowych rzeczy i na pierwszym miejscu musi się znaleźć profesjonalizm połączony z bezwzględnością bezpieki zbudowanej według modelu rosyjsko-radzieckiego.



share

Psychologię uważam za większą paranaukę niż socjologię, większą w sensie bardziej paranaukową, ale tak sobie myślę, że mógłbym wyleczyć Jana Marię Rokitę z kompleksu „Niemcy mnie biją”. Terapię dla Rokity mam bardzo prostą, niech sobie włączy radio i posłucha Tomasza Zimocha albo poczeka na telewizyjne skróty werbalnej grafomanii. Niespecjalnie chciałbym czynić krzywdę redaktorowi Zimochowi, bo nic złego mi nie zrobił i pośród wszystkich gwiazd medialnych nie jest ani specjalnie szkodliwy, ani specjalnie irytujący. Jakaś tam słodkość w jego krzykach daje się zauważyć: „Panie Turek, kończ pan ten mecz!” było bardzo słodkie i chyba od tego cukiereczka zaczęła się kariera redaktora. Zdarza się powiedzieć coś zabawnego w szale emocjonalnym, ale podstawowe pytanie brzmi, co to ma wspólnego z profesjonalnym komentarzem radiowym, który dziś jest już sztuką pradawną, a ostatni żyjący, który potrafi to robić nazywa się Bohdan Tomaszewski.

Strony