proces



share

Pewna włoska nauczycielka, którą poznałam podczas pierwszej zagranicznej wizyty, z dumą opowiadała, że w jej klasie w jednej ławce siedzą obok siebie komunista i faszysta. Pamiętam, że osłupiałam. Po pierwsze, nie dowierzając, że takie dziwolągi mogą jeszcze gdzieś tam w wolnym świecie egzystować. Po drugie, nie pojmując, jak można się tym chwalić. Zamiast ze wstydu zapaść się pod ziemię, uznając ów fenomen co najmniej za klęskę wychowawczo-edukacyjną. W ojczyźnie kwitł wówczas PRL. Ale w ideową autentycznośc tzw. komunistów mało kto już wierzył, łącznie z nimi samymi. A o sympatiach do faszyzmu nikt by nawet nie ośmielił się wspomnieć.

Strony