proces



share

Wielki płacz w PiSie, a i inni też wspólczują Zbigniewowi Zero. Że sporo płacić musi za emisję przeprosin, co mu sąd nakazał.
Ale czemuż te żale. Obraził publicznie, to i tak samo publicznie przeprosić musi. W końcu zadośćuczynienie musi, dla sprawiedliwości, być równoważne z winą.
Bidul twierdzi, że go to zrujnuje.
Zwykłe kłamstwo. Zarabia przecież jako poseł od kilku kadencji ponad 10 tysięcy miesięcznie. Do tego był ministrem przez dwa lata i za friko tego nie robił. Do tego ma ekstra forsę z zasiadania w komisjach sejmowych.
No i co z tą forsą zrobił? Przejadł i przepił? Chyba nie. Pewnie zainwestował. Czyli ma forsę, tylko, że zamrożoną. No to niech odmrozi.
Albo niech weźmie kredyt, choćby na 3 lata, bo tyle jeszcze będzie na pewno posłem.



share

Proces Wojciecha Jaruzelskiego i innych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, a także członków ówczesnych władz partyjnych, wzbudza w mediach dość skrajne komentarze. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy sądzenia generała, wychodzą z różnych przesłanek. I najczęściej, co jest już polską specyfiką rozpatrywania historii najnowszej, próbują odnieść proces do teraźniejszości.

Zrozumienie motywacji działań uczestników stanu wojennego (jego sprawców, uczestników dobrowolnych, mimowolnych? i przymusowych), jest odsuwane na bok. Przyczyną tego jest to, że obie strony, rozpatrują sprawę, jako element nie tyle samej historii, lecz tak zwanej polityki historycznej, swego rodzaju boju o pamięć. To rzecz, która w skrzywionej formie została nam w życiu społecznym po tak zwanej IV RP.



share

Wiele już napisano o procesie Wojciecha Jaruzelskiego - procesie politycznym. Jest ciekawe, ale osąd samego procesu wcale nie idzie po linii polityczno - ideologicznej, ale co raz częściej linią podziału jest świadomość tamtych czasów, wynikająca z wieku i doświadczeń, a także umiejętności racjonalnego zrozumienia uwarunkowań, w jakich działali wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń.

Strony