PRL



share

Teraz tak jest, ale nie zawsze tak było. Celebryci wszelkiej maści mieli olbrzymi wpływ na życie polityczne w Polsce i wcale nie dotyczy to ostatnich lat, ale czasów niemal zamierzchłych. Po 1989 roku rola celebrytów była największa i wystarczy sobie przejrzeć stare gazety, aby zrozumieć, że to nie XXI wiek urodził potworka zwanego celebrytą. Niemal do wszystkich kampanii politycznych zostali zaprzęgnięci „znani i lubiani” szczególnie było to widać w kampanii prezydenckiej, gdzie Wałęsa miał się zmierzyć z Mazowieckim, a tak naprawdę, ku zaskoczeniu celebrytów właśnie, bił się z podrzuconym przez KGB peruwiańskim Stanem Tymińskim.



share

Minęło 30 lat od porozumienia przy stole, gdzie sekretarze PZPR, ubecy i ich kapusie, z udziałem kilku naiwnych z „Solidarności”, dogadali się jak na nowo zniewolić i ograbić Polskę. W tym czasie widzieliśmy takie rzeczy, jakich nie było widać choćby w Czechach o „krajach starej demokracji” nie wspomnę. Zabito w biały dzień komendanta Policji, potem zleceniodawca poszedł na raut organizowany przez ówczesną władzę. Ba! Widzieliśmy syna producenta kiełbasy i kaszanki, który został porwany, zamordowany, następnie wycięto w więzieniu prawie wszystkich świadków i do dziś nie wiadomo kto to zrobił.



share

Ze wszystkich afer i „afer” tylko z ostatnich dni, jedna jest szczególnie istotna, ale w moim przekonaniu niewłaściwie oceniana i co gorsze niedoceniana. Słowa Czarzastego o wyzwoleńczej Armii Radzieckiej mogą być szokujące dla pokolenia Internetu i smartfonów, ale moje pokolenie niestety uczyło się tych kłamstw na pamięć, we wszystkich szkołach i uczelniach. I to jest pierwszy, ważny fakt, który albo umknął w rytualnej nawalance albo nie został dostatecznie wyeksponowany. Czy zatem da się sprowadzić bolszewickie wywody Czarzastego do błędów i braków edukacyjnych? Nie, Czarzasty nigdy rekordzistą w teście IQ nie był, jednak aż taki głupi nie jest, aby nie widzieć, że propaguje kłamstwo.

Strony