prawo



share

Korzystając z okazji, jaką jest upublicznianie listu Adama Bodnara do Żony Andrzeja Zybertowicza, w którym nadawca informuje, że spory publiczne nie powinny trafiać na drogą sądową, pozwoliłem sobie na mały test wiarygodności autora tej deklaracji. Pajac, to jak wiadomo moje ulubione słowo, stosowane zgodnie z definicją słownikową. Nie jest to określenie nobilitujące, ale też i nie można go włożyć na półkę zniewag, na co mam stosowne i prawomocne orzeczenia sądów. Proszę w związku z tym, aby Adam Bodnar nie czuł się znieważony i nie biegał do sądu, tylko zgodnie ze swoim przesłaniem odniósł się do moich merytorycznych zarzutów w ramach debaty publicznej.



share

Muszę zacząć od gorących podziękowań dla funkcjonariuszy z Czerskiej, bo od wielu lat nie mogę się doprosić faktur od Owsiaka i zarządzanych przez niego podmiotów zlecających usługi firmom rodzinnym. Tymczasem GW nie cacka się z austriackim „biznesmenem” i zaprzyjaźnionymi z redakcją pełnomocnikami: Giertychem i Dubois. Po tym, jak brukowiec opublikował taśmy z ofertą korupcyjną dla prezesa NFOŚ Kazimierza Kujdy, przyszedł czas na publikację słynnej faktury i tu się zaczynają dziać prawdziwe i klasyczne dla „biznesmenów” III RP.

Po pierwsze nie ma żadnej faktury od austriackiego „biznesmena”, ale jest refaktura:

refaktura.jpg

Powyższy „dokument”, z którego jeszcze się pośmiejemy, wystawiła firma:



share

Nie wiem, który to już raz jesteśmy świadkami skrajnie obrzydliwego relatywizmu połączonego z pełną ignorancją, tego chyba nikt nie policzył i nie policzy. Wiadomo natomiast, że za każdym razem widzimy praktycznie ten sam zestaw uczestników obrzydliwego spektaklu. Na szpicy obrońcy praw wszelakich, którym dzielnie towarzyszą „obiektywni”, czytaj rozkraczeni celebryci „prawicy”. Powinienem się tandetnie unieść moralnie i zarobić parę złotych na odsłonach reklam, ale jak zwykle odniosę się do nudnych kwestii prawnych i faktów, bo o tym żaden z uczestników spektaklu nie ma bladego pojęcia.

Strony