prawica



share

Z pełnym zażenowaniem obserwuję konflikt między ośrodkami medialnymi skupionymi wokół Tomasza Sakiewicza i braci Karnowskich. Jest to widowisko tak denne, że uszy i spojówki dymią, a co gorsze potwierdzają się wszystkie stereotypy o prawicy poczynając od słynnego „daj im władzę, a sami się pozabijają”. Obie grupy wyszły z lasu, to partyzanci, którzy nigdy nie tworzyli legionów i gdy przyszło działać w warunkach pokoju kompletnie się pogubili. U jednych i drugich, co tydzień można przeczytać, że Gazeta Wyborcza leci na twarz, ale to taniec radości na własnym grobie. Liderzy spadku sprzedaży to GW, ale też WSZYSTKIE „niepokorne” tygodniki poczynając od Gazety Polskiej, przez wSieci, kończąc na Do Rzeczy.



share

Odkąd pamiętam, a pamięcią sięgam do czasów, gdy byłem głupim Matką Kurką, na prawicy zawsze zachodziły te same procesy i rytuały. Jednym z procesów i rytuałów jednocześnie, jest legendarny „podział na prawicy”. Ile takich podziałów widziałem i w ilu uczestniczyłem, to za chińskiego boga nie jestem w stanie policzyć, bo i jak to liczyć, skoro podziałem może być dosłownie wszystko. Nie chcę tym krótkim wstępem udowodnić, że podziały nie istnieją, ale przede wszystkim nie chcę popadać w paranoję, która z naturalnej różnicy zdań czyni rację stanu albo wojnę domową. Pomijam już takie sprawy, jak pojedyncze wolty poszczególnych posłów, ostatnio podział prawicy miał nastąpić po wyjściu Ujazdowskiego z PiS, tego samego, co to odchodził i przychodził ze 123 razy. Gorzej, że taka sama histeria towarzyszy prawicy, w sprawach kompletnie bzdurnych.



share

Z pełną satysfakcją mogę sobie tradycyjnie krzyknąć! A nie mówiłem! Nie jest trudno pisać po fakcie, że protest opozycji w sejmie to czysta komedia. Napisać coś takiego zaraz po rozpoczęciu to zupełnie inny kaliber. Chwalić się nie będę, ale na pewno będę do znudzenia powtarzał, że czas najwyższy przestać biadolić. Trzęsie mnie całego, gdy czytam kolejne piętrowe bzdury o tym, jak się w Polsce nie da nic zrobić, bo ciągle układ jest czynny i potężny. Roznosiciele tego defetyzmu dzielą się na dwie grupy, Pierwsza to oczywiście prowokatorzy i sabotażyści, drudzy to wiejscy filozofowie, „ambitni” publicyści i jeszcze bardziej „fachowi” znawcy tematu.

Strony