prawda



share

Wieś śpiewała i tańczyła cały dzień, schowałem się głęboko, oglądałem stare komedie, czytałem to i owo, bałem się też nieco, że mnie na widły wezmą jak się dowiedzą co ja na to. Wcale i nie do końca żartuję, popęd kulturowy jest tak potężnym zjawiskiem, że jak kanarek wpadnie między słowiki, tudzież odwrotnie, skończy się zadziobaniem. Doświadczenia z ostatnich dwóch dni kolejny raz mnie utwierdziły w przekonaniu, że polemika wiedzy z ignorancją kończy się linczem lub okładaniem cepami, bo w innych warunkach polemiki w tym składzie prowadzić się nie da. „Oj dużo zrobił, dużo zrobił”. To znaczy ile, tak konkretnie? „Oj dużo zrobił, dużo”. No i sobie pogadaliśmy, a poza tym to „trzeba być już naprawdę, żeby za te biedne dzieci, że słów nie ma”.



share

Równo trzydzieści lat minęło, odkąd ruski generał przebrany w mundur ludowego wojska uznał, że w związku z zagorzeniem wojną ze wschodu, on sam wywoła wojnę z narodem i wykona zadanie z większą precyzją bojową. Tę legendę o zewnętrznym zagrożeniu, przez trzydzieści lat sprzedawano żyjącym i pamiętającym tamten czas Polakom. Mit ruskiego generała sprzedał się rewelacyjnie jak na numer tego kalibru i przeprowadzony na „żywca”. Był czas, że więcej niż połowa świadków historii, nie tych, którzy się urodzili po fakcie, uznawało racje generała w całości. Miał ruski funkcjonariusz urok osobisty, był postawny, wyglądał na statecznego, przy tym przemycał dawny ziemiański czar, a na deser osobistego wdzięku napoił konia morską wodą.



share

Dłużej się zastanowiłem, dłużej niż zwykle, zanim kolejny raz postanowiłem wyjść na oszołoma i ciężko chorego, który się musi leczyć. Ostatecznie przekonało mnie jedno, no może dwa. Odbyła się na Portalu dość interesująca debata na temat dyskusji z wyznawcami słusznych racji. Wnioski dość ponure, sprowadzające się do tego, że musisz być alfą i omegą albo mieć pod ręką google, żeby przebić się z faktami do głębokich wyobrażeń. We wnioskach zabrakło jednak jeszcze jednego elementu, śmiertelnego tak naprawdę. Tak zwany oszołom nie ma prawa do błędu, ba, nawet do pomyłki. Jeśli oszołom raz się pomyli cały dorobek oszołoma szlag trafia.

Strony