prawa



share

Jako jeden z nielicznych publicystów mam w zwyczaju podawanie dokładnych zapisów analizowanych projektów ustaw w odniesieniu do obowiązujących zapisów prawa. Tym razem tego nie zrobię, bo ludzie mają inny zwyczaj, pomijanie prawnej podstawy i interpretowanie na tak zwane oko. Generalnie poddawanie się tej presji i wygodzie jest barbarzyństwem, ale od każdej reguły są wyjątki i dziś w imię łatwości w rozumieniu tekstu, taki wyjątek czynię. Do sejmu wpłynęły dwa projekty ustaw, które mają regulować kilka spraw, ale wszyscy żyją „świętymi szmatkami”, jeden i drugi projekt jest nie konstytucyjny, żeby było śmieszniej i pokrótce napiszę dlaczego.



share

Wczoraj w Warszawie, zgodnie zapowiedzią kandydata na prezydenta Pawła Tanajno, zgromadziło się kilkudziesięciu demonstrantów, którzy się przedstawili jako przedsiębiorcy. Rzeczeni przedsiębiorcy protestują przeciw obostrzeniom rządowym, żądają powrotu do starej normalności i ostentacyjne zdejmują maski. Tanajno uprzedził, że taki protest się odbędzie i zrobił to w dość spektakularny sposób, bo w czasie „debaty prezydenckiej”. Trudno w tych okolicznościach mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu, czy też udziale KGB albo Sorosa. Po prostu jeden z polityków zrobił sobie promocję korzystając z rzadkiej okazji, a to u polityków nie jest niczym nadzwyczajnym, na przykład Andrzej Duda wiedział przed debatą, że żadnych wyborów nie będzie i mimo wszystko brał udział w tym cyrku.



share

Prawo trzeba znać, prawo trzeba czytać, choćby dlatego, aby w sposób bezrozumny nie pozbawiać się przyjemności i nie narażać na przykrości. Przy okazji kolejnych wyborów mamy wyraźny podział na dwie Polski. Jedna Polska ze strachu całkowicie zamyka buzię, druga uprawia coś w rodzaju dowcipnej grypsery. Poza "dwiema Polskami" są też nieliczni piszący i mówiący otwartym tekstem na kogo będą głosować, kogo nie lubią, a komu w życiu nie zaufają. Życie pokazuje, że nie pierwszy raz to nie większość, ale zepchnięci na margines mają rację, ponieważ czytają przepisy prawne. Nie jest prawdą i nigdy nie było, że zwykły Kowalski w czasie ciszy wyborczej nie może sobie w Internecie, czy w barze przy piwie, swobodnie rozmawiać na tematy polityczne. To absolutna bzdura i histeria powielana od wielu lat. Przypisy w tej materii są jasne, jak słońce i proste do przyswojenia.

Strony