pranie mózgu



share

Każdy człowiek ma opory przed wskazaniem dobrych lub mocnych cech śmiertelnego wroga. Wewnętrzny opór i niechęć sprawiają, że oceny wymykają się obiektywnym kryteriom, a to bardzo często prowadzi do fatalnych skutków. Najsłynniejsze jest chyba lekceważenie, czy też niedocenianie przeciwnika. Wielu poległo na tych podstawach strategii i wielu niczego się na porażkach nie nauczyło. Tusk sprzed lat to był bardzo mocny zawodnik, oczywiście w tylko jednym „sporcie” i nie jest to piłka nożna, ale perfekcyjnie wyprany mózg w trakcie szkoleń przeprowadzonych przez zawodowych praczy mózgów.



share

Zawodowcom rzadko się zdarza napisać coś ciekawego, innego i na poziomie zawodowym, dlatego warto pochwałą zachęcić do dalszego wysiłku. Ciekawy artykuł spłodził Stanisław Janecki, tak interesujący, że z czystym sumieniem polecam. Ciężko mi się odnosić do tych wszystkich zaklęć i terminów naukowych, czy też pseudonaukowych, ponieważ nigdy się praniem mózgu na poziomie magisterskim nie zajmowałem. Niewielu mi mówi trening NLP, czyli neurolingwistyczne programowanie i mam szereg ważniejszych spraw na głowie niż zgłębianie wiedzy na ten temat. Jestem jednak przekonany, że czemuś podobnemu Tusk musiał zostać poddany. Skąd pewność? Wystarczy porównać Donalda Tuska z czasów, gdy był liderem partii o poparciu poniżej progu wyborczego. Ba!



share

Dziennik Gazeta Prawna przytoczyłw artykule zatytułowanym „Osamotnieni sędziowie”, mec. Michałowskiego, który twierdzi iż, „...wszechobecna podejrzliwość i naruszanie zakazu załatwiactwa, spowodowało zerwanie kontaktów. Zapanowała poprawność, w ramach której nawet bliscy znajomi publicznie sugerują, że się nie znają. Z jednej strony to lepiej, bo pozbawia pretekstów do snucia niemerytorycznych dywagacji. Z drugiej jednak strony świat stał się uboższy. Jednowymiarowy. Trudniej też o zrozumienie wzajemnych racji, bo unikanie kontaktów prowadzi do alienowania się…”

 

Strony