praca



share

Na innym portalu, którego nazwy nie wymienię, by nie podnosić Gospodarzowi tego miejsca soków trawiennych, napisałem krótko po 20 tekścik zatytułowany: "Dlaczego przegramy z Francją?"

Głowę już sobie posypałem tym i owym, więc teraz może wypadałoby napisać, dlaczego z tą Francją jednak wygraliśmy:

1. Bo przed mistrzostwami nie była na naszą reprezentację wywierana żadna presja. Zespół przetrzebiły kontuzje, a i pamiętaliśmy, co się stało dwa lata temu (miał byc medal, było....11miejsce)

2. Bo my lubimy, jak nam wieje wiatr w oczy, rzucają nam kłodami pod nogi, a nawet jak przeciwnik ma nad nami przewagę.

3. Bo z Polakami tak już jest. Niby cholernie trudno zmusić ich do ciężkiej pracy, ale jak już się za nią wezmą....to ręce same składają się do oklasków.



share

Pozwoliłem sobie na małą prowokację i eksperyment socjologiczny, przedstawiając przerysowany projekt idealnego społeczeństwa i idealnej władzy. Przerysowany tylko w formie, ponieważ treść jest wymarzonym projektem, oczekiwanym przez społeczeństwo. No właśnie, czy na pewno? O tym za chwilkę. W tym projekcie nie zawarłem choćby jednego ziarenka ideologii, z pozycji władzy nie nakazuję obywatelowi czy podwładnemu wierzyć w to co ja, myśleć tak jak ja, modlić się do tego samego Boga co ja. Nie ma cienia ideologii, religii, nawet filozofii w moim projekcie, jest tylko kilka prostych zasad, które decydują o losach społeczeństwa. Te zasady to:

1)    kompetencje
2)    rzetelność
3)    odpowiedzialność
4)    kara



share

Szukam pracy. Dla potencjalnych pracodawców liczą się: kwalifikacje zawodowe, kultura osobista, doświadczenie, znajomość języków obcych, młodość, atrakcyjny wygląd.

Quasimodo nie jestem, ogień mi z pyska nie bucha, z mojego CV wynika jasno, że umiem "coś tam, coś tam". Nierealistycznych oczekiwań finansowych nigdy nie deklaruję, jest jednak trudno. Nadszedł kryzys, a do tego - teoretyczna poprzeczka wymagań wobec ewentualnych kandydatów, jest niezwykle wysoka. Najwyraźniej reprezentuję poziom tak niski, że nawet nie warto ze mną porozmawiać. I pewnie zaakceptowałbym taki stan rzeczy, gdyby w bankach, wszelakich urzędach, punktach usługowych, sklepach, ośrodkach kulturalnych itd. obsługiwali mnie pracownicy reprezentujący, w widoczny sposób, ten ustalony powszechnie "poziom".

Strony