pr



share

?Z cyrkowej szkapy nie będzie rumaka choćby podkowy dać złote...?

W jednym z odcinków ?Czterdziestolatka? było o picownikach. Picownik to specjalista od picowania, czyli przygotowania do sprzedaży samochodu ? tu szpachla, tam tryśnięty lakier, umyta tapicerka, umyty silnik. Byle auto się sprzedało i wyjechało za teren giełdy.
Dzisiaj picownik nazywany jest specjalistą od wizerunku albo pijarowcem. Rolą pijarowca w polityce jest odpicowanie polityka tak, żeby dał się sprzedać medialnie, tak, żeby mu ? za przeproszeniem - słupek wzrósł. PIS przeszedłbył właśnie proces picowania. Koń jaki jest każdy widzi więc podaruję sobie opisywanie nowych szat prezesa i jego dwórek ? trzech gracji, udowadniających jak to za czasów prezesa nam dobrze było.



share

Kwiaty na wejście dla pani redaktor, korzonkami w dół, bukietem w górę. Atmosfera rozmowy przy kawie, żadnego zagrożenia, żadnej wojny i walki. Spokojne odpowiedzi na pytania, których się dotąd nie dało znieść, nawet uśmiech, nawet dowcip i to pod własnym adresem. Wielu nie wierzyło i ja szedłem na czele pochodu, powątpiewając w to, że jakikolwiek trening może odmienić prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Już nie wątpię, rozum mi nie pozwala wątpić, rozum mi podpowiada, że czas zastosować żelazną regułę strategii. Tylko nieroztropny generał lekceważy siłę przeciwnika. O co idzie gra? Gra idzie o tak zwaną zmianę wizerunku i kto choć trochę zna świat polityków, ten wie, że oni w treści są niezwykle podobni, dość przypomnieć jak bardzo Michał Kamiński szanuje inteligencję Ryśka Kalisza i odwrotnie, dość powiedzieć, że w kuluarach egzotyczne koalicje żartują i razem piją wódkę. Dopiero na trybunach dostają małpich rozumów, aby przyciągać swoje elektorskie stada.



share

Pani redaktor, ja jestem wyluzowany, uśmiechnięty polityk i za chwilę zaprezentuję moją "politykę miłości".
Nie, nie, to nie Donald Tusk.
To do studia TVN24 wkracza Jarosław Kaczyński we własnej osobie.

Pani redaktor, Stokrotką jeszcze niedawno zwana, próbowała zastosować te same sztampowe chwyty, które jeszcze w grudniu zeszłego roku ustawiłyby ją tam pod ścianą, gdzie ZOMO stało i ruszały do grabienia Polski w zwartym ordynku łże-elity.
Teraz kąśliwość uwag Pani redaktor, odbija się od promiennego, uczesanego i jakby opalonego oblicza Pana Prezesa, jak przysłowiowy groch od ściany.

Monika Olejnik musiała dobrze wiedzieć, już przed programem, że tym razem gość nie zatańczy, jak ona zagra.
A jednak kroczy tą samą drogą, którą większość dziennikarzy delikatnie mówiąc, zrażonych do PiS-u, zupełnie jakby nie zauważając, że przeciwnik zmienił strategię.

Strony