Powstanie warszawskie



share

Piszę jeden z najważniejszych dla mnie tekstów i parafrazując towarzyszkę Łętowską „płaczę krwawymi łzami, ze złości i bezsilności”. Wydawało mi się, nawet byłem przekonany, że takich tekstów nigdy nie będę musiał pisać, bo pewne rzeczy dla Polaków są oczywiste i kto jak kto, ale obóz patriotyczny, który sam siebie tak nazywa, powinien przed świętością klękać, a nie po niej stąpać. Pierwszy apel smoleński, który został dołączony do rocznicy Powstania Wielkopolskiego był sygnałem przeze mnie zlekceważonym. Pomyślałem sobie, że to zdecydowanie chybiony pomysł, ale są sprawy ważniejsze, no i wróg nie śpi. Popełniłem błąd i nie ja jeden. Konsekwencją błędu jest eskalacja tragikomedii pomyłek i dziś się dowiaduję, że apel smoleński zostanie włączony do apelu poległych w dniu kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.



share

Z roku na rok moje oceny Powstania Warszawskiego ulegają korektom i co rzadko się zdarza, bardziej skręcam w stronę emocji niż chłodnej analizy. Boję się jednak, żeby nie wypaść na emocjonalnym zakręcie, dlatego na krótko oddam głos rozumowi, zanim serce się wypłacze. Dyskusję wokół znanych i na śmierć zagadanych hipotez oraz historii alternatywnych są niezwykle męczące. Nie mówię, że niepotrzebne, po prostu skamłałbym, gdybym stwierdził, że jeszcze chcę rozważać co by było, gdyby było. W moim przekonaniu decyzje polityczne i militarne, o ile tak to w ogóle można nazwać, były błędne. Jeśli uznać, że wówczas dokonanie właściwej oceny było wysoce ograniczone, co jest prawdą, to z dzisiejszej perspektywy takiego rozkazu wydać nie wolno. Jestem w stanie zrozumieć Polaków, którzy bronią dowódców Powstania z użyciem argumentów adekwatnych do tamtego podłego czasu i gier geopolitycznych poza polskim zasięgiem.



share

Początkowo miałem napisać, że co roku toczy się bezsensowna, bo identyczna dyskusja na temat Powstania, ale zmieniłem zdanie. Dyskusja jest konieczna, chociaż odkąd pamiętam nie usłyszałem ani jednego argumentu, którego nie słyszałbym rok wcześniej, właściwie od października 1944 argumenty są niezmienne. Sens odnalazłem w wielkim zwycięstwie Polski nad propagandą komunistyczną. Rocznicowe polemiki sprawiły, że skończył się jazgot Michnika i Waltera, oni przegrali, kult Powstania zwyciężył i dla tej jednej wartości warto trzymać kurs – rozmawiajmy nieustannie. Mam tylko jedną prośbę, by rozmawiać szczerze, zamiast prześcigać się w deklaracjach. W tym roku włączam się do dyskusji z ambitnym planem, żeby mimo wszystko wprowadzić świeże argumenty, w nadziei, że stara wymiana zdań zamieni się w nowe wyciąganie wniosków.

Strony