porażka



share

 

Pamiętam, jak zaprezentował Ciebie Michał Listkiewicz, gdy zaczynałeś przygodę z naszą reprezentacją. Wyskoczyłeś zza jakiejś góry skrzynek z piwem, by odchodzący Paweł Janas, omal nie zakrztusił się,  z wrażenia i zaskoczenia.

Nigdy nie wygrałeś meczu jako trener na wielkiej imprezie. I już raczej nie wygrasz. To chyba jednak fatum.

Miałeś kilka fantastycznych momentów. Zwycięstwa z Portugalią i Czechami, to było coś, czego polscy piłkarze nie potrafili dokonać od dwóch dekad - wygrać w meczu o stawkę z rywalem z pierwszej 10 rankingu FIFA.

Chwilami mieliśmy wrażenie, że skupiłeś wokół siebie naprawdę fajną paczkę chłopaków. Niestety, częściej dane się nam było przekonać, iż więcej energii traciłeś na przepychanki z PZPN-em i pismakami sportowymi.

Nie wiem do czego porównać, Twój, najprawdopodobniej ostatni mecz na ławce trenerskiej Polski.



share

Centralny urząd planowania kompromitacji partii, dla której ?nie ma alternatywy?, lada chwila ustali, że dotychczasowa kaczka dziennikarska i tragedia polityczna, Marian Krzaklewski, wystartuje z list PO jako ?jedynka?. Centrala postanowiła ucywilizować wschodnią ścianę kandydatem na miarę ciemnogrodu. Wiadomym jest, że taki "Podkarpata" falami Rydzyka w ciemię bity nie zasługuje na innego kandydata niż socjalistyczny katolik postulujący intronizację Jezusa Chrystusa. Partia matka, tłumaczy tę decyzję prostą motywacją ? należy dokopać PiS. Plan jest taki, że wyborca PiS ma się skusić i polecieć na znane bogobojne socjalistyczne nazwisko firmowane przez PO. Nie ma natomiast żadnej interpretacji, która tłumaczyłaby czym ma się kusić młody, wykształcony, otwarty na Europę i sponiewierany tą kandydaturą, wyborca PO.



share

Koniec kariery Mądrego Kazia: właśnie Grzegorz Schetyna powiedział, że Marcinkiewicz nie planuje kandydowania w wyborach europejskich. Tym sposobem odchodzi w niebyt człowiek, który wziął do swego rządu przestępcę z czterema wyrokami. Jednak polska polityka jakoś tam się czyści (chociaż wolniej i gorzej, niż byśmy chcieli).

Pozostaje pytanie: gdy Schetyna przedtem brał publicznie Marcinkiewicza pod uwagę jako numer jeden warszawskiej listy, czy było to szczere, czy tylko tak mówił z przyczyn taktycznych, żeby Marcinkiewicz jakiejś konkurencyjnej listy nie zmajstrował? Tego pewnie się nigdy nie dowiemy.

Żegnaj, Kaziu. Twój wicepremier Lepper wyleciał z polityki, Ty wylatujesz teraz.

Rozstałeś się z żoną, rozstajesz się i z polityką. A może Twoja nowa lala też odejdzie, jak się dowie, że z kariery nici?

Strony