populizm



share

Pod każdą szerokością geograficzną pewne gesty i czynności polityczne są czytelne i podlegają prostym interpretacjom. Cechą charakterystyczną małych i niewiele znaczących partii są zachowania populistyczne. Często się nadużywa tego pojęcia, w Polsce jest to nagminny komentarz do każdej inicjatywy politycznej destabilizującej zastany po PRL-u układ sił. Niemniej co do zasady populizm nie jest wymysłem, ale narzędziem stosowanym dla uzyskania wymiernych korzyści politycznych. Oczywiście im mniejsza partia, tym więcej populizmu i środków nadzwyczajnych przykuwających uwagę opinii publicznej. Poważne ugrupowania, aspirujące do sprawowania władzy, nie pozwalają sobie na inicjatywy, które mogłyby zdegradować ich status do poziomu partyjki populistycznej. Innymi słowy mali i usiłujący przetrwać robią wokół siebie wielu krzyku, z pełną świadomością, że poza krzykiem nie są w stanie niczego więcej dokonać.



share

Kiedyś stworzyłem prywatną definicję populizmu, która brzmiała mniej więcej tak. Populizm to żądanie podniesienia najniższych wypłat i emerytur, ale też domaganie się obniżek dla polityków i prezesów banków. Czas na uzupełnienie definicji. Populizmem jest również podniesienie kwoty wolnej od podatku, obecnie 3091 zł, czyli zniesienie opodatkowania nędzy. Populizmem jest wprowadzanie podatku dla banków i hipermarketów, które przy miliardowych zyskach, śmieją się z polskich urzędów skarbowych. Przez ćwierć wieku dyscyplinuje się Polaków tego typu mantrami i jednocześnie prostą jak cep zasadą – biedny ma być biedny, bogaty jeszcze bogatszy. Dokładnie do takiej redukcji sprowadza się filozoficzna definicja populizmu, która batoży każdego innowiercę. Pamiętam doskonale jaki był wrzask przy okazji becikowego, przy okazji warto przypomnieć, że wbrew kłamstwom becikowe przegłosował Roman Giertych z Lepperem i Tuskiem, a nie PiS.



share

Pamiętam z dzieciństwa wiele absurdów PRL i jednym z nich było Robotnicze Święto 1-go Maja. Nigdy nie należałem do żadnej organizacji, z wyjątkiem sportowych, i właśnie tą drogą, jako junior młodszy (to nie błąd, było taka kategoria piłkarska) byłem zobowiązany przemaszerować obok trybuny. Nim wyszliśmy na rynek miasteczka trener poinstruował nas, że przed trybuną unosimy piłki w górę, taka mała chorografia, żeby się chłopaki nie pogubiły, a jednocześnie godnie uczciły majowe święto. No i stało się, jako jedyny zawodnik Chojnowianki Chojnów pogubiłem się, co prawda piłkę uniosłem, ale widząc na trybunie mojego śp. Ojca przeniosłem futbolówkę jeszcze jakieś 200 metrów, póki nie poczułem łokcia pod żebrem juniora starszego. Ojciec był I sekretarzem POP w Państwowym Ośrodku Maszynowym, czyli popularnym POM, gdzie pracowało czterdziestu wiecznie pijanych tokarzy, ślusarzy i innych robotników.

Strony