Polska



share

Mamy taki czas, w którym wszędzie zobaczymy rozmaite podsumowania mijającego roku albo przewidywania, co się stanie w nowym roku. Obie kategorie niespecjalnie mnie interesują, szczególnie ta druga zwykle nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. No, ale zawsze nie mogę iść pod prąd, w końcu zadyszki dostanę, coś tam w stylu rozliczeniowym skrobnę, nadając rzeczy właściwe proporcje i mam nadzieję, że sedno. Krótko i dosadnie wygląda to tak. Absolutnym wydarzeniem numer jeden mijającego roku jest podwójne zwycięstwo Polski w wyborach europejskich i parlamentarnych, bez tego bylibyśmy dziś w głębokiej żałobie.



share

Ktoś mi kiedyś napisał taką tradycyjną dobrą radę: „Panie, zajmij się pan tym Owsiakiem, bo o polityce zagranicznej nie masz pojęcia”. Cóż może i tak jest, ale w bezczelności swojej będę się upierał, że Polska powinna najzwyczajniej w świecie brednie kagiebowskiego bandziora zignorować i mam na myśli polityczną reakcję najwyższego szczebla, bo oczywiście historię nieustannie trzeba przypominać. Życie pokaże kto miał rację, ale nie jest to na szczęście kwestia ostateczna, raczej jeden z tych dylematów, w którym dwa rozwiązania są równoważne i mają swoje wady z zaletami.



share

Muszę się zgodzić z krytykami rządu, że prymitywna prowokacja Putina obciążająca Polskę współpracą z Hitlerem i wywołaniem II Wojny Świtowej, nie spotkała się z ostrą reakcją naszej strony. Rzeczywiście z tym faktem się zgadzam, ale kompletnie się nie zgadzam, że reakcja powinna być inna. Powiem więcej, wezwanie ambasadora Rosji też jest tylko pewnym rytuałem, co trzeba było odbębnić, jednak gdyby się dało i to bym sobie darował. Powód? Mam bardzo odważną odpowiedź na to pytanie. Polska stała się krajem którego już się nie da podobnymi prowokacjami rozbijać wewnętrznie i kompromitować na zewnątrz.

Strony